NARODZINY BOGA W CZŁOWIEKU
(KU PEŁNEJ PERSONALIZACJI OSOBY LUDZKIEJ)
TEOGONIA BOGA W ŚWIECIE OSOBY
Każdy człowiek na określonym etapie rozwojowym staje w obliczu problemu Istoty Najwyższej. I tak rozpoczyna się w nim proces religijny o charakterze prozopoicznym (osobowym). Jeśli Zjawisko zjawisk afirmuje, Bóstwo niejako „rodzi się" w świecie jego osoby (theogonia) i powstaje osobista „teologia", czyli żywa idea Boga i tłumaczenie wszelkiej rzeczywistości w świetle tej idei. Psychologowie uczą, że gdzieś w pierwszych latach życia człowieka rodzą się głębinowe, „pierworodne" i archetypiczne obrazy Boga, wspomagane obrazami obojga rodziców i ich - oraz wychowawców - przekazami. Od 4. do 6. roku życia z empirycznego i ograniczonego obrazu ojca lub matki czy też obojga razem wyodrębnia się owa relacja dziecka do Kogoś całkowicie innego (Totaliter Alius ) i przeobraża się w obraz osobisty, w „Ikonę Świętą", w obraz o różnych u każdego dziecka odcieniach, ale o tożsamej istocie u wszystkich. W osobie dziecka dokonuje się niejako teofania (objawienie się Boga) i zarazem własne odkrycie, własna kreacja Idei Boga, czyli spotykają się ze sobą objawienie zstępujące i wstępujące. Nieco później uwyraźniają się jeszcze osobowe cechy Boga, by w latach młodzieńczych wejść bardzo głęboko we wnętrze życia osobowego i określać je na zasadzie Mistycznej Przyjaźni. I tak rodzi się Bóg w człowieku na miarę osobowości tegoż człowieka (norma presonalitatis).
Ikona Boga jest odbierana jako w pełni obiektywna i transcendentna, nie jako wytwór samej psychiki - jak chciał L. Feuerbach - ale wiąże się mocno ze środowiskiem danej osoby: z kulturą otoczenia, z historią, z poziomem rozwoju duchowego i z wymiarami osobowościowymi. I tak jawi się nam Bóg na paśmie idei, myśli, rozumu, intuicji, słowa, sensu. Jako miłość, przyjaźń, dobroć, bliskość, prawda, darczyńca, pan losu, słuszność, głos sumienia... A także jako misterium tremendum et fascinosum (R. Otto) - źródło wzniosłości, zauroczenia, pasji badawczej , jako pociągająca tajemnica nieskończoności, źródło życia, fundament istnienia oraz jako Ktoś wzbudzający cześć, kult, lęk, trwogę, grozę albo też sędzia, pilnujący, napominający, karzący, a nawet „gnębiący". Niemniej nasze „ja" otrzymuje istotną relację swoistego rodzaju do jakiegoś „ja" absolutnego, trudno poznawalnego oraz oddziałującego na nas przyciągająco - odpychająco. Oprócz naszego „ja", a raczej w zwierciadle naszego „ja" jawi się nam „Ja" - absolutne, najwyższe, nie odsuwalne od nas. W konsekwencji owo „Ja" przeobraża się w alternatywne i nieodwracalne „Ty", stając się drugim biegunem naszego „ja" (M. Buber, G. Marcel). W rezultacie powstaje „My" : bardziej osobiste „ja" i „Ja", bardziej obiektywne „ja" i „Ty" razem, czy też bardziej anonimowe „ja" i „On" lub „Ja" i „Oni" (Osoby Boże). Oczywiście, do tej nierozwijalnej relacji „ja" - „Ty" dochodzi analogiczne „ja" drugiego człowieka (E. Levinas).
Tej przeżyciowej „teogenezie" towarzyszy w nas jednocześnie rodzaj religiogenezy. Mówiąc obrazowo, jest to „okręcanie się" świata naszej osoby, całego naszego życia i całej naszej historii indywidualnej wokół owego „Zjawiska" zjawisk w sposób coraz bardziej wyrazisty i konsekwentny. Historia jednostkowa odtwarza w pewien sposób, a nawet „powtarza" historię całego rodzaju ludzkiego. Jak w wymiarze powszechnym rodzi się religia, tak w wymiarze indywidualnym rodzi się religijność jednostkowa. Oto ktoś jawi się sam sobie jako „człowiek religijny" (homo religiosus), o istotnej relacji do Boga, a raczej cały jest osobową relacją do Boga, do Osób Bożych. Człowiek ten poznawczo i całoosobowo jest istotnie różny od człowieka, który „Zjawiska" zjawisk sam nie odkrył i podanego przez innych nie czuje czy nie akceptuje (homo atheus). Dla człowieka religijnego cała rzeczywistość przestaje być anonimowa, obca, dzika, demoniczna, przeciwstawiona naszemu „ja". Religijność jest istotny, określnikiem rzeczywistości. Wznosi się ona na osobistym dostrzeżeniu „Zjawiska" zjawisk.
Źródło: Cz. St. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, RW KUL, Lublin 1999, s. 18 - 19.






