SYN BOŻY
„Jezus Chrystus... Syn Boży... Bóg prawdziwy... współistotny Ojcu...". Od czasów apostolskich, aż po dzień dzisiejszy ogniskiem „sporu o Jezusa Chrystusa" jest prawda, którą Kościół wyznaje w tych słowach. Zewnętrzne powody, dla których to właśnie wyznanie staje się wciąż na nowo przedmiotem sporu, leżą w dokonujących się nieustannie przemianach w kulturze, doświadczeniach, języku i myśleniu chrześcijan. Przemiany te niewątpliwie utrudniają jednoznaczne odczytywanie i jednolite rozumienie tradycyjnych formuł wiary w Boże Synostwo Jezusa. Jednakże znaczenie istotniejsza od nich jest wewnętrzna przyczyna trudności w tej wierze - mimo wszelkich przemian w istocie stale ta sama. Jest nią napięcie miedzy przyjmowanym przez poszczególnych ludzi i przez społeczności (prawie niezmiennym) obrazem Boga a decyzją, lub raczej szeregiem decyzji, których domaga się wiara w Jego przyjście i obecność w Jezusie Chrystusie, a wiec w Boże Synostwo Jezusa. Wiara ta oznacza bowiem głęboki zwrot w naszym myśleniu o Bogu i w naszym odniesieniu do Niego. Zwrot ten okazuje się paradoksalnie tym trudniejszy do przyjęcia, im bardziej jesteśmy świadomi jego właściwego sensu. Naprawdę świadoma i pełna zgoda na wszystkie konsekwencje tego, że Jezus Chrystus, człowiek, Izraelita według ciała , jest „ponad wszystkimi, Bogiem błogosławionym na wieki" (Rz 9, 5), wywołuje zazwyczaj prawdziwy wstrząs - także u ludzi, którzy z tą wiara zrośli się od najmłodszych lat.
Właśnie dlatego byłoby niebezpiecznym nieporozumieniem, gdybyśmy pytanie o sens wyznania wiary w Jezusa jako Syna Bożego potraktowali jako „problem teoretyczny", którego rozwiązanie zależy od zastosowanych przez nas metod i pojęć, a wiec jako problem, wobec którego można zająć postawę neutralnego badacza. (Nieporozumienie takie pojawia się np. wszędzie tam, gdzie ktoś oczekuje rozwiązania „sporu o Jezusa Chrystusa" od nowych , doskonalszych i bardziej krytycznych metod egzegezy, i wobec tego postuluje „pełną wolność badań" w tej dziedzinie, co w praktyce oznacza mniej lub bardziej wyraźnie zakwestionowanie wiążącej mocy przyjętych wspólnych formuł wiary Kościoła i ich tradycyjnego objaśnienia.) To, że wiara w Boże Synostwo Jezusa Chrystusa jest wspólną wiarą Kościoła i że ta wspólnota wiary obejmuje wszystkie pokolenia chrześcijan od czasów apostolskich aż po dzień dzisiejszy, stanowi istotny rys tej wiary, a to znaczy, że nie wolno w imię odkrywania jej „pierwotnej" i „oryginalnej" postaci pomijać żadnego etapuje dotychczasowych dziejów w Kościele, a szczególności żadnego z tych etapów, na których Kościół czuł się zobowiązany wyznać ją uroczyście wobec szerzących się błędów. Do takich kluczowych etapów rozwoju świadomości Kościoła w odniesieniu do tej centralnej prawdy chrześcijaństwa należy niewątpliwie wyznanie wiary Soboru w Nicei (325), które na stałe weszło do wspólnego symbolu wiary chrześcijaństwa. Centralne słowo tego wyznania : „współistotny Ojcu" (gr. „homousios to patri") bywa współczesnie przedmiotem krytyki przede wszystkim dlatego, że w odróżnieniu od bardziej dynamicznej chrystologii przednicejskiej wydaje się ujmować i wyrażać wiarę w Bożą tożsamość Jezusa zbyt statycznie i zbyt „substancjalnie".
Przeciwstawienie sobie nawzajem chrystologii biblijnej, wczesnopatrystycznej i klasycznej ponicejskiej chrystologii soborowej byłoby jednak oczywistym nieporozumieniem. Każda z nich, podobnie jak każda z pomniejszych chrystologii ortodoksyjnych, posługują się nieco innym językiem i nieco inaczej rozkłada akcenty - wpływając przez to na nasz sposób rozumienia tej samej prawdy o Bożym Synostwie Jezusa. Istnieje więc pewne niezbędne i w tym sensie także niezmienne centrum tego wyznania, które stanowi o chrześcijańskiej tożsamości w wierze: nie ma i nie może być chrześcijaństwa bez wiary w to, że Jezus, człowiek, jest prawdziwym Bogiem: nie „stał się Bogiem (dla nas)" przez boży dar czy też akt usynowienia, ale jest Bogiem - Synem, we wszystkim równym Ojcu i Duchowi Świętemu. To „jest" ma znaczenie bezwzględne, a więc nie wynika z historii człowieka Jezusa, ale przeciwnie historia człowieka Jezusa i jej niepowtarzalny kształt wynika stad, że On jest Bogiem. Oznacza to zarazem, że w nim Bóg - Syn stał się i jest człowiekiem. To „stał się i jest" ma jednakże znaczenie względne: odnosi się do nas i do naszej społecznej i osobistej historii: „dla nas ludzi i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem". W ten sposób uzupełniają się nawzajem statyczne („substancjalne") i dynamiczne („funkcjonalne") ujęcie prawdy o Bożym Synostwie Jezusa. Wyznajemy o człowieku Jezusie, że w każdym momencie swojej ludzkiej historii, od poczęcia aż po śmierć na krzyżu i poza śmierć stał się i jest człowiekiem - a ponieważ jego ludzka historia sięga poza śmierć, to znaczy poza kres ziemskiej historii każdego człowieka, i ponieważ On sam zwraca się przez nią ku nam wszystkim i ku każdemu człowiekowi, wolno powiedzieć, że dzieje człowieczeństwa, w tym właśnie powszechnym sensie, jeszcze się nie dopełniły: spełnią się ostatecznie wtedy, kiedy dopełni się dzieło pojednania człowieka i całego stworzenia z Ojcem, który posyła Syna, „aby świat został przez Niego zbawiony" (J 3, 17). Tak wiec wyznanie wiary w Jezusa, Syna Bożego, „współistotnego Ojcu", właśnie dlatego że odnosi się do Jezusa - człowieka i do Jego ludzkich dziejów, nie jest tylko filozoficzną wypowiedzią o „bytowej tożsamości" Chrystusa, ale wyznaniem całej prawdy o dokonującym się w Nim dziele pojednania człowieka z Bogiem i wobec tego skierowanym do każdego człowieka wezwaniem, by przekroczył granice tego, co jest dostępne jemu samemu jako człowiekowi, i stał się Bożym synem w tym prawdziwym Synu Bożym, którym jest Jezus".
Źródło: Tomasz Węcławski, Elementy chrystologii, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 1988, s.15- 17.
|
2.9/5 (44 Głosów)
|






