ATEIZM JAKO NEGACJA BOGA
ATEIZM JAKO NEGACJA BOGA W CZŁOWIEKU I W ŚWIECIE
1. RODZAJE ATEIZMU 1]
Ateizm, podobnie jak teizm, jest wielokształtny i wielopostaciowy:
1) Indywidualny i kolektywny, czyli zapodmiotowany w jednostce oraz w grupie, społeczności (np. w stowarzyszeniu, partii, organizacji).
2) Prywatny (osobisty) i oficjalny (urzędowy), np. państwowy, publiczny, zorganizowany w rodzaj anty - Kościoła.
3) Teoretyczny i praktyczny, czyli negujący Boga w teorii oraz w praktyce.
4) Pozytywny i negatywny, czyli świadoma negacja Boga, formułowana wprost oraz zwykła ignorancja Boga, nieformułowanie sądu nieistnienia Boga, brak wiedzy o Bogu i religii, jak np. b. Związku Radzieckim.
5) Absolutny i względny, czyli negujący istnienie Boga pod wszelką postacią albo odrzucający osobowy charakter Boga.
6) Kosmologiczny (przyrodniczy) i antropologiczny, czyli redukujący Boga do wszechświata i kosmosu, albo przyjmując ludzkość za Boga (A. Gramsci, F. Nietzsche, L. Feuerbach, K. Marks, J. P. Sartre).
7) Konsekwentny i niekonsekwentny, czyli przejawiający na całym obszarze i zawsze albo jawiący się tylko w niektórych dziedzinach lub czasami.
8) Bezpośredni i pośredni, czyli negujący Boga wprost i wyraźnie albo implicite i pośrednio, np. w przyjmowaniu materializmu, konsumpcjonizmu, agnostycyzmu, nihilizmu, etyki świeckiej, postmodernizmu.
9) Wojujący (misyjny) i tolerujący, czyli zwalczający wszelkimi środkami różne religie i uprawiający swój prozelityzm albo tolerujący wszystkie czy niektóre formy teizmu.
10) Autentyczny i pozorny, czyli u ludzi deklarujących się jako niewierzących oraz u tych, którzy w gruncie rzeczy przyjmują „jakiegoś Boga", choć raczej nieokreślonego albo różnego od religii danego środowiska ludzi.
11) Apatyczny, czyli negujący Boga w imię jakiegoś „dobra", oraz kakoniczny, czyli negujący Boga na rzecz „boga złego", szatana i jego duchów (np. w satanizmie, czarnej magii).
12) Egzystencjalny i ‘zatroskany" (K. Rahner), gdy wiara w Boga nie występuje lub ginie w przypadkach egzystencji, odbieranej jako niezwykle ciężka, beznadziejna i bezsensowna oraz gdy człowiek przezywa tragiczne i ujemne oddalenie Boga (ciemność, milczenie Boga, własne osamotnienie).
13) Transcendentalny i kategorialny (K. Rahner), czyli gdy ktoś umyślnie i w sposób całkowicie wolny w głębi serca i w sumieniu neguje swoją naturalną strukturę otwarcia na Boga i swoją relację ku Bogu (wtedy ateizm bywa zawiniony) oraz gdy ktoś, abstrahując od sytuacji transcendentalnej, konkretnie poddaje swoją relację do Boga negatywnej refleksji, tematyzacji i obiektywizacji praktycznej na podobieństwo kategorii :bez Boga" (ten ateizm może być niezawiniony, R. Jankiewicz, I. Głowacki).
14) Intelektualny, wolitywny i praktyczny - w zależności od tego, czy ktoś zaprzecza Boga intelektem, wolą (uczuciem) lub praktyką.
2. POWODY ATEIZMU [2]
Ateizm - prawdziwy, głęboki i konsekwentny - jest niewytłumaczalny bez reszty i pozostaje osobistą tajemnicą każdego. Można jednak próbować podać pewne powody ateizmu, choć nie przyczyny. Jak różne są jego przypadki, tak różne są też jego powody. Dawniej zbytnio uproszczano sprawę, utrzymując, że istnieje tylko ateizm zawiniony osobiście, czyli wywodzący się z ciemności człowieka, z grzechu niewiary, z apostazji, przewrotności człowieka, który odrzuca Najwyższą Prawdę. Dziś przyjmuje się, że ateizm może być i osobiście niezawiniony.
Głównym powodem ateizmu wydaje się prapierwotny charakter problemu Boga, którego poznanie i akceptacja jest niezbadaną tajemnicą między całą moją istotą a Kimś, kto poznany, całego mnie określa. Tajemnica Boga jest niewypowiedzianie dialektyczna: jest ona poznawalna i niepoznawalna, jest aprioryczna w stosunku do mnie i zarazem niejako „zależny" ode mnie, jest obiektywna, a zarazem całego mnie pochłania, definiuje całą rzeczywistość, a zarazem jest poddana pełnej wolności człowieka, jego dojrzałości, wspaniałości, godności, odwadze decyzjonalnej i najwyższej subtelności.
Drugim powodem są zapewne zakłócenia w „płynności" tradycji religijnej. Boga poznawały zwykle wybitniejsze osobowościowo jednostki, które swoje poznanie, szczególnie głębokie i subtelne, wcielały w tradycję religijną, przekazywaną dzieciom z pokolenia na pokolenie. Żeby powstał ateizm, wystarczy przerwać tę tradycję, która jest głównym, naturalnym źródłem poznania Boga. Dlatego to wojujący ateiści chcą za wszelką cenę odsunąć dzieci i młodzież od przekazu religijnego.
Niewątpliwym źródłem postawy ateistycznej jest negatywny przykład osoby wojującej z Bogiem i Kościołem, a tym bardziej agitacja, akcja i propaganda prowadzona przez grupy i wspólnoty ateistyczne, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży oraz w środkach masowego przekazu.
Dalszym źródłem jest niebywały rozwój nauk szczegółowych, które urzekają umysł sukcesami, a nie napotykają na swej drodze problemu Boga, przeciwnie - zdają się go całkowicie rugować. Dawniejsza umysłowość ludzi wykształconych była bardziej metafizyczna i duchowa, dzisiejsza jest bardziej empiryczna i materialna.
Nie zawsze korzystny dla wiary okazuje się rozwój techniki (przemysłu, komunikacji, miast, industrializacji globu ziemskiego, komputeryzacji). Dawniej człowiek żył na łonie przyrody, dzięki której „czuł" Stwórcę, Opatrzność, Gospodarza świata, los, moce ponadludzkie. Dziś żyje w środowisku, które sam sobie kształtuje za pomocą techniki, okazuje się coraz bardziej niezależny od przyrody, jakby sam był „stwórcą" (creator, autocreator) i panem wszystkiego; natura wydaje mu się jedynie materiałem i środkiem ludzkiej twórczości (KKK 2123 - 2128).
Przypadkom niewiary w Boga sprzyja też niekiedy nowy obraz świata. Dawniej Bóg był jakby „strukturą" tego świata. Dziś świat sam siebie tłumaczy, sam sobie wystarcza, jest „dojrzały", nie potrzebuje pomocy ni „protezy" Boga. Tym bardziej że idea Boga zdaje się stać w kolizji ze współczesnym obrazem świata, a także nie pomogła udoskonalić świata empirycznego; religia wydaje się całkowicie nieskuteczna w zwalczaniu zła fizycznego, społecznego, egzystencjalnego, a nawet moralnego.
Ateizmowi sprzyja rozwój zarozumiałości ludzkiej: poczucie wielkości, autonomii, godności, wolności. Bóg zdaje się zagrażać szczególnie wolności człowieka (KDK 19 - 20).
Wreszcie wielkim źródłem ateizmu bywa grzeszność ludzi Kościoła i wierzących. Kościół w swojej głębi jest łaskawy Bożą i sakramentem, ale w sferze empirycznej i historycznej jest w pewnych momentach i aspektach "grzesznym Kościołem grzeszników" (Jan Paweł II, 1994). Ma swoje doczesne, historyczne i ludzkie winy, uchybienia, wady, a jego ludzkie, jak i inni, popełniają grzechy, niekiedy wielkie, i są słabi w wierze. Jedno i drugie odciąga innych od wiary, zwłaszcza tych, którzy zostali dotknięci właśnie swoją złością lub słabością ludzi ostentacyjnie deklarujących swoją wiarę w Boga lub przynależność do Kościoła świętego.
3. ODMIANY ATEIZMU [3]
A) Ateizm intelektualny
Z ateizmem wiąże się ogromne zmaganie się umysłu ludzkiego. Jest to problem najwyższej wagi i raczej bolesny. Tradycyjnie od Ksenofonta (ok. 430-455 p.n.e.) i Euhemera (w. IV-III) za ateizm uznawano tylko pogląd intelektualny, odrzucający Bóstwo lub bóstwa. Jednak dziś dostrzegamy, że właściwy teizm i ateizm są raczej problemem całej osoby ludzkiej, a zatem nie tylko pasma poznawczego i umysłowego (przekonaniowego) w postawie ludzkiej, lecz także wolitywnego (emocjonalnego) i działaniowego (behawioralnego). Prawdą jest wszakże, iż człowiek posiada możność dociekania Boga na podstawie rozumu, intelektu, refleksji, intuicji umysłowej i innych wyższych sposobów poznawczych, docierających w różny sposób, choć najczęściej pośredni, do Absolutu, do Zjawiska zjawisk. Teista w paśmie poznawczym akceptuje jakiś obraz Bóstwa i przyjmuje Jego realne istnienie. Ateista natomiast posługuje się pomocniczo jakimś wyobrażeniem Bóstwa, ale neguje Jego istnienie realne. Normalnie w społeczeństwie funkcjonują określone obrazy Boga, Jego wyobrażenia i ujęcia językowe, choćby nie były do końca zgodne z rozumem. Są one podawane zazwyczaj przez tradycję pokoleniową, kulturę, religię, teologię (potoczną i naukową). Tworami tymi zwykle operuje i ateizm, ale nie przyjmuje realnego istnienia Bóstwa oraz dalszych konsekwencji (religii, kościoła użyteczności, znaczenia).
Obraz Boga, wytworzony przez umysł ludzki, ma swoje ogromne znaczenie. Często sam obraz decyduje o tym, czy ktoś obiektywnie istnienie Boga akceptuje umysłowo, czy też odrzuca. Bywały i bywają ujęcia Boga bardzo prymitywne, wykoślawione, demoniczne i niemoralne. W takich przypadkach odrzucenie takiego „Bóstwa" może być słuszne i moralnie usprawiedliwione. Nie oznacza to bynajmniej ateizmu, może raczej instynktowną obronę prawdziwego teizmu. W ateizmie zatem zachodzi negacja prawdziwego Boga, nie zaś jakiegoś karykaturalnego, fałszywego i może wykorzystywanego jako narzędzie do ucisku innych ludzi. Poza tym odrzucenie to musi być wyraźne, świadome, wolne, argumentowane i faktycznie formułowane. Dlatego też ateizmu nie oznacza wątpienie, skrupuły, lęki, przeżywanie trudności wiary, powstrzymywanie się od sądu, sam duch przekory, zwada z Bogiem, samodzielna dociekliwość lub samo powstrzymywanie się od aktu wiary explicite. Można powiedzieć, że jest jakiś ateizm głębi i ateizm powierzchowny: ten drugi nie musi niszczyć wiary w Boga , a może ją nawet oczyszczać i pogłębiać.
Jak dla teisty Bóg w paśmie poznawczym jest najwyższą Prawdą, leżącą u podstaw wszystkich prawd, tak dla ateisty „głębokiego" jest nieprawdą, błędem, złudą, nierozumnym mitem , wytworem leku lub jakąś prowokacją. Toteż z czasem, jeśli ateista nie pokona swego negatywizmu w sprawie Boga, petryfikuje się u niego specyficzny intelekt ateistyczny i rozumienie ateistyczne ( nous atheos, intellectus atheus). Jest on niezwykle hermetyczny.
B) Ateizm wolitywny
Teizm i ateizm SA także no ogół żywymi wyrazami dążeń, pragnień, decyzji i uczuć (wymiar telepatyczny). Są więc sprawą nie tylko poznania i intelektu, lecz także woli i całego wymiaru telepatycznego, wewnętrznego stawania się osoby i miłosnego apanażu bytu. Normalnie Bóg jako Dobro jest przedmiotem szczególnego przylgnięcia, dążenia, miłości, wybory, uznania za „Wartość wartości" oraz ukierunkowaniem całego wewnętrznego świata osobowego. Jednakże i w tym wymiarze człowiek może rugować Boga (ideę Boga) ze swego obszaru. Jest to coś jeszcze bardziej tajemniczego niż w obszarze poznawczym. Człowiek może swoją wolą odrzucać Boga, nie chcieć Go, uciekać od Jego idei, nawet nienawidzić Go. Mimo przyjmowania określonego wyobrażenia o Bogu, a nawet jego istnienia, człowiek może odrzucić tę rzeczywistość na paśmie życia dążeniowego, duchowego i afektywnego w sensie bardziej empirycznym.
Teizm czy ateizm to najbardziej radykalne i dogłębne rozwiązania swojej egzystencji i problematyki osobowej. I właśnie ktoś może odbierać Boga negatywnie względem siebie (strach, groza, irracjonalność, zniewolenie, mściciel, ślepy los, depresja, uraz, kompleks, ucieczka od wysiłku ducha) lub może buntować się przeciwko panowaniu idei Boga we wszystkich obszarach swego życia indywidualnego i społecznego. Idea ta może być przedmiotem najwyższej miłości, ale i demonicznej agresji. Bywa też, że ktoś włącza mechanizmy „obronne", pychy, i zamiast przyznać się do swojej słabości lub niemoralności i ukorzyć się przed Bogiem i ludźmi, atakuje Boga samego i Jego przykazania. Często też wola i uczucie wpływa ujemnie na jasność umysłu tak, że i ten neguje istnienie Boga bez żadnego argumentu.
Niekiedy wytwarza się w człowieku cała tragiczna „wola ateistyczna" (thelema atheon , voluntas athea ).
Dodatkowo wchodzi tu w grę również wiele emocji, które są związane ze światem woli i dążenia. Problem jednak jest cięgle bardzo skomplikowany. Nie ma ateizmu, gdy ktoś przyjmuje realność idei Boga, a tylko nie akceptuje tej idei w obszarze uczuciowym. Może nawet zachodzić gwałtowne atakowanie obrazów Boga, gniewanie się na Boga lub zaciekłe zwalczanie religii czy Kościoła. W aspekcie przeżyciowym człowiek jest nieraz „osobistym wrogiem" Pana Boga lub traci wiarę z rozpaczy. Nie jest to jednak właściwy ateizm. Często pasjonalni „ateusze" maja w gruncie rzeczy żywe uczucie religijne, choć źle je tematyzują: w ich walce z Bogiem jest jakby milczące założenie, że On jest, i to w każdym elemencie rzeczywistości. A ludzie zdesperowani nieraz bardziej miłują Boga nadal niż przeciętni wierzący.
Nie ma ateizmu, jeśli się jest obojętnym emocjonalnie na Boga. Obojętność taka bywa pozorna i nieraz pryska w jednym momencie życia. Wierze nie może towarzyszyć stale i każdym momencie najwyższe przeżycie emocjonalne i napięcie psychiczne. Nie ma też ateizmu przy głębokim zaangażowaniu w wielkie wartości, jak bezinteresowna miłość człowieka, ofiarność dla innych, służba wysokim wartościom. W tych przypadkach drugi człowiek i społeczeństwo są obrazem prawdziwego Boga. Ateistą w tym względzie jest raczej człowiek ujmujący istnienie Boga jako nie - dobro, jako zło , jako przeżycie nonsensu. Wydaje się jednak, że każde wielkie i szlachetne dążenie i otwarcie na świat jako dobro i na problem ludzi jest ukrytym dążeniem do Boga bez względu na Jego konkretne obrazy.
C) Ateizm praktyczny
Są jeszcze przypadki, że ktoś przyjmuje Boga umysłem i wolą, a neguje Go działaniem albo odrzuca umysłem i wolą a afirmuje Go postępowaniem i działaniem. Jest to zagadnienie równie mało zbadane. „Działanie" oznacza tu wyrażanie siebie i przekształcanie świata zarówno na obszarze osobowo - duchowym, jak postępowanie moralne, światopogląd, akty umysłu i woli (agere), jak i na obszarze materialno - rzeczowym, jak praca, twórczość, język, sztuka, kształtowanie życia społecznego, kulturalnego, historycznego, gospodarczego (operari). Wydaje się, że postępowanie moralne i wszelka twórczość same z siebie implikują teizm, czyli między nimi a teizmem zachodzi głębokie, choć pośrednie, sprzężenie zwrotne. Ateizm zaś jest dopiero wtedy, gdy działanie jest ścisłą konsekwencją odrzucenia Boga umysłem i wolą lub gdy ma własny wyraz negacji Boga jako „korelatu" działania, gdy w człowieku i przez człowieka przybiera jakąś „relację" antyteistyczną, czy też gdy jest patologicznym niszczeniem stworzenia, osoby ludzkiej i opcji za sensem świata, albo, wreszcie, gdy jest jakąś służbą w kakonicznej „liturgii szatana".
Cała zatem praxis jako wywodząca się z osoby oraz Mocy i Energii jest z natury swej „teistyczna" i religiorodna. Jednak może być tak formowana przez ateistę, że staje się antykreacyjnym środkiem, zmierzającym do zerwania więzi człowieka z Bogiem (praxis athea).
D) Ateizm integralny
Owe trzy pasma: poznawcze, wolitywne i działaniowe mogą być zespolone w żywą całość albo rozdzielone. Ateizm jest „blisko" wtedy, gdy wszystkie trzy są opanowane negacją Boga jako Prawdy, dobra i energii. Jednak nie ma ateizmu w ścisłym znaczeniu, jeśli nie negują Boga jednocześnie wszystkie trzy pasma. Człowiek bywa niekonsekwentny, niespójny, nie zintegrowany, także w problemie Boga. Wtedy jednak ma raczej miejsce grzech wobec religii, wobec jej roli, a nie ateizm. Ateistą nie jest człowiek, który albo nie afirmuje istnienia Boga swoim intelektem, ale żyje, jakby Bóg istniał, albo nie wiążą swej woli, swych dążeń i uczuć z bogiem, choć umysł mówi mu co innego, albo nie wprowadza Boga tylko w swoje działanie, choć w głębi osoby może zawsze tęsknić za obrazem Boga, czy nawet odczuwać wyrzuty sumienia. Prawdziwy ateizm, radykalny i tragiczny, jest tylko przy negacji Boga na wszystkich trzech pasmach postawy jednocześnie.
E) Ateizm „kolektywny"
Dawniej mówiono o ateizmie jako o stanie czy postawie tylko indywiduum. Była to sprawa osobista i prywatna. Ateizm społeczny był uważany za najcięższy grzech przeciwko życiu zbiorowemu. Dziś chce się tę sytuację odwrócić: ateizm miałby mieć przede wszystkim charakter kolektywny, społeczny i jako taki miałby być najwyższym dobrem publicznym. Istotnie, ateizm, zresztą na podobieństwo teizmu, jest zjawiskiem indywidualnym, ale i społecznym - w sposób wzajemnie sprzężony. Jak teizm jednostek dąży do gromadzenia się w kościół, tak ateiści indywidualni chcą się zbierać we własną społeczność, niejako w anty - kościół (G. Girardi). W początkach ateizm był raczej zjawiskiem skrywanym, gdyż religia określała życie społeczne do głębi i na sposób urzędowy. Były takie paradoksy, ze niektórzy ludzie, wyżej postawieni w hierarchii społecznej, wewnętrznie byli pełnymi ateistami, ale na płaszczyźnie publicznej chcieli uchodzić za gorących wyznawców danej religii. Zresztą, zdarzali się faktyczni ateiści pośród dygnitarzy religijnych. Z kolei ludzie indywidualnie bardzo religijni mogli być uważani za ateistów przez otoczenie, gdy naruszali społeczne formy oficjalnej religii (np. Sokrates, Arystoteles, pierwsi chrześcijanie).
Dziś ponadto forsuje się w kulturach euroatlantyckich, żeby teizm był zjawiskiem wyłącznie indywidualnym i prywatnym, a na forum społecznym i publicznym by panował ateizm; przy czym jeden i ten sam człowiek miałby być teistą (prywatnie) i ateistą (publicznie). Rozdwojenie to miałaby niwelować wzajemna „tolerancja". W każdym razie ateizm uważa się za twórczą zasadę pluralistycznego życia gospodarczego, socjalnego, politycznego, kulturalnego, naukowego i artystycznego. Tymczasem jednak ateizm publiczny niszczy życie zbiorowe, zabija ducha społecznego, rozbija jedność i nie ma zasady tolerancji, nawet wobec innych ugrupowań ateistycznych. Powoduje największy kryzys międzyludzki. Ponadto prowadzi także wprost do ateizacji indywidualnej. Ludzkość boryka się dziś z ciężkim problemem: jedność - pluralizm. Dawniej problem ten starano się rozwiązywać na podstawie religii, dziś - na podstawie ateizmu, gdyż religie słabną ulegają dalszemu rozbiciu. Ateizm społeczny jednak gwałtownie pogarsza sytuację. Przede wszystkim nie dysponuje on żadną zasadą unifikacji duchowej, toteż praktycznie ucieka się do form totalitarnych.
Pełny teizm ma miejsce wtedy, gdy osoba pod tym względem koreluje ze społecznością, a społeczność z osobami, po prostu, gdy Bóg otrzymuje należne Mu miejsce w życiu indywidualnym i osobowym oraz zbiorowym i oficjalnym. Z kolei pełny ateizm zachodzi wtedy, gdy ludzie negują Boga zarówno w życiu osobistym, jak i zbiorowym.
4. NAJTRUDNIEJSZE PYTANIE [4]
W ogólności trzeba stwierdzić, ze bardzo trudno sklasyfikować zarówno siebie samego, jak i kogoś innego jako ateistę w głębi osoby. Zresztą nie sposób również powiedzieć, nawet o sobie, czy jest się teistą. Panuje tu raczej poznanie z nadziei. Człowiek, nawet najgłębiej wierzący, miewa wrażenie, że w momentach krytycznych i granicznych doświadcza swego „ateizmu". Sama wiara jest „światłem ciemnym" (lumen obscurum, Vaticanum I). Podobnie „zerwanie wewnętrznej i żywej łączności z Bogiem lub jej odrzucenie" (KDK 19) nie jest również w pełni dotykalne, widzialne ani jednoznaczne. Związek między osobą ludzką (indywidualną i zbiorową) a Bogiem jest faktyczny i postulowany, świadomy i nieświadomy, formułowany i nieformułowany, tematyzowany i beztematyczny (J. Bańka). Ateistów jest zapewne dużo mniej, niż się potocznie sądzi, niż oni sądzą o sobie samych. Jeśli już jednak są, to jest to największy problem życia osobowego. Przez sam fakt problemu nie są bynajmniej „grzesznikami" i nie wymagają naszej „litości". Jest to prapierwotny tajemnica ludzka. „Ateista" jest problemem społecznym i problemem każdego z nas. Jest to problem wspólny, właśnie społeczny. Nie wolno ani na moment zapomnieć, że zdanie: „Bóg istnieje" jest czymś najistotniejszym dla świata ludzkiego i jest formułowane przez całego człowieka, przez całe życie i przez całą ludzkość. A pełna jego zawartość będzie tematem życia wiecznego (...).
[i] Cz., St. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, RW KUL, Lublin 1999, s. 30 - 31.
[ii] Cz., St. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, RW KUL, Lublin 1999, s. 31 - 32.
[iii] Cz., St. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, RW KUL, Lublin 1999, s. 32 - 36.
[iv] Cz., St. Bartnik, Dogmatyka Katolicka, RW KUL, Lublin 1999, s. 36 - 37.






