Niedziela triumfu prawosławia. Kto jest prawosławnym? Głoszenie słowa „prawosławny” podczas nabożeństw
1. Wyrażenie „prawosławny” ma już za sobą długą historię zarówno w życiu cerkiewnym jak i w literaturze. W ciągu stuleci bardzo wielu uczonych, społeczników, biskupów i wiernych opowiadało się bądź za zachowaniem go w cerkiewnej praktyce, bądź też za usunięciem, ewentualnie za zastąpieniem go określeniem „prawowierny” lub innym jemu podobnym. Ze względu na to, że terminem tym posługują się, zarówno łacińscy jak i wschodni katolicy, a także wszyscy niezjednoczeni prawosławni, a wśród nich i ci, którzy niedawno odstąpili od naszej Cerkwi, problem ponownie stał się aktualny. Tocząca się dyskusja wymaga kilku przypomnień i wyjaśnień.
2. Teologiczny termin „prawosławny” (όρυόδοξος) z całą
pewnością został po raz pierwszy użyty w Kościele podczas Soboru
Chalcedońskiego IV (451r.) skierowanego przeciwko monofizytom, którzy
zaprzeczali połączeniu w osobie Jezusa Chrystusa dwóch natur: boskiej i ludzkiej.
Słowem tym nazywano tych wiernych, którzy „prawidłowo czcili Boga”. Później – w
VII wieku – prawosławiu chalcedońskiemu zaczęli przeczyć epigoni, monoteleci.
Wbrew nauce Kościoła powszechnego głosili, że Chrystus miał tylko jedną wolę a
nie dwie tj. boską i ludzką. W Rzymie przeciwko monoteletom wystąpił papież
Marcin I (649 - 17 VI 653), potępiając ich na synodzie zwołanym do Lateranu w
649 r. W odpowiedzi na to konstantynopolitańscy basileusowie [basileus to
oficjalny tytuł cesarzy bizantyjskich – przyp. tłum.] wydali nakaz
pojmania papieża. Dokonał tego egzarcha basileusa Konstansa II, Teodor
Kalliopas, który aresztował papieża i przekazał go do Konstantynopola. Tam
Marcin I został skazany na śmierć, ale na skutek prośby patriarchy Pawła cesarz
okazał łaskę i zamienił tę karę na zesłanie. Papieża przewieziono do Korsunia
na południowej Ukrainie [chodzi tu o Chersonez na Krymie – przy. tłum.], gdzie
zmarł męczeńską śmiercią 16 IX 655 r. Jeszcze za życia Marcina I kler rzymski
dokonał wyboru nowego papieża. Został nim Eugeniusz I. W swoich listach
wysyłanych do Konstantynopola i Rzymu Marcin I żalił się na ów fakt, narzekając
przy tym, że dawni jego wierni i przyjaciele tak srodze go zawiedli.
Papież Marcin I pochodził z Todi w Umbrii. Był bardzo aktywna osobą, jako legat
[papieża Teodora I – przyp. tłum.] podróżował do Konstantynopola. Był też
drugim papieżem po Klemensie I, który zginął męczeńską śmiercią zesłany na
ziemie [obecnej – przyp. tłum.] Ukrainy. Większą część jego doczesnych
szczątków złożono w kościele Matki Boskiej Blacherneńskiej w pobliżu
Chersonezu, resztę relikwii przewieziono do Rzymu i umieszczono w kościele św.
Marcina.
3. Jak już wspomniano, podczas synodu laterańskiego papież
Marcin I potępił cesarskie dekrety „Ekthesis” i „Typos” [narzucające
monoteletyzm całemu Kościołowi – przyp. tłum.], potępił także trzech
patriarchów – zwolenników monoteletyzmu tj. Sergiusza, Pyrrusa i Pawła,
ponieważ, jak to określono podczas synodu, nauczanie o podwójnej woli [obecnej
w Chrystusie – przyp. tłum.] jest „pobożną, ojcowską i jednolitą doktryną
katolickiego Kościoła prawosławnych”, tzn. Kościoła pięciu soborów
powszechnych. Decyzje papieża Marcina I przyjęły wszystkie „prawosławne”
Kościoły na VI soborze powszechnym w Konstantynopolu w 681 r. Święty Jan
Damasceński (zm. w 750 r.), który napisał później fundamentalne dzieło
teologiczne „Εκυεσις τής όρυόδοξος πίστεως – De fide orthodosa” zatytułował je
również tym określeniem. Termin „prawosławny” stał się wówczas ogólnie
przyjętym wyrażeniem oznaczającym wyznawców prawosławnej wiary w odróżnieniu od
wszystkich heretyków – monofizytow, monoteletów, ikonoklastów, również
sektantów i innych. Nabrał on jeszcze większego znaczenia wówczas, gdy
Sobór Nicejski II w 787 r. zastosował określenie „prawosławny” jako
przeciwieństwo wobec ikonoklazmu. To właśnie ów sobór potępił obrazoburstwo
[ikonoklazm – przyp. tłum] zapoczątkowane przez basileusa Leona Izauryjskiego.
Po zakończeniu soboru, w Konstantynopolu uroczyście uczczono zwycięstwo nad
ikonoklazmem. W 842 r. zdecydowano, by uroczystości takie obchodzić, i w
przyszłości, jako „niedzielę prawosławia”, w pierwszą niedzielę wielkiego
postu. Tak więc prawosławne Kościoły bizantyjskie nie są prawosławnymi w
przeciwieństwie do Rzymu, lecz są takimi w stosunku do monofizytów, monoteletów
i obrazoburców. Stąd określenie „prawosławny” – όρυόδοξος, jest wspólne dla
zachodnich i wschodnich katolików oraz dla bizantyjskich chrześcijan.
4. Z biegiem czasu nazwę „prawosławny” przywłaszczyły sobie
Kościoły wschodnie, traktując ją jako wyłącznie własną, jednocześnie
prawosławiem określając doktrynę pierwszych siedmiu soborów powszechnych.
Jednakże takie zawężenie tego pojęcia jest niesprawiedliwe, ponieważ „cały
Kościół powszechny jest prawosławny”. Termin ów nadal był używany i pozostał
także w łacińskiej liturgii, a nawet w regułach różnych zakonów. Określenie
„prawosławny” spotykamy wielokrotnie w trakcie liturgii św. Bazylego Wielkiego
i św. Jana Złotoustego czy też podczas innych nabożeństw. Po odłączeniu wschodnich
Kościołów od powszechnego, zachodniego Kościoła, termin pozostał niezmieniony:
jedni i drudzy nazywali siebie prawosławnymi. Także przywrócenie jedności
na soborach powszechnych w Lyonie [1274 – przyp. tłum.], Florencji [1439-1443 –
przyp. tłum.] oraz na lokalnym synodzie w Brześciu [1596 – przyp. tłum.] tę
praktykę zachowało. Sobór trydencki [1545-1563– przyp. tłum.] kończył zaś swoje
decyzje następująco: „Oto jest wiara św. Piotra i Apostołów, to wiara Ojców, to
wiara prawosławnych.” Z tego powodu nie było widocznych nieporozumień aż do
naszych czasów. W ubiegłym stuleciu [tj. w XIX wieku – przyp. tłum.] na
zachodniej Ukrainie zaczęto postulować, by pomijać określenie „prawosławny” lub
zastąpić je słowem „prawowierny” lub innym podobnym, w celu odróżnienia od
niezjednoczonych [poza unią, dyzunitów – przyp. tłum.] prawosławnych lub, jak
ich wówczas nazywano, od prawosławnych „schizmatyków”. Jednocześnie sprawa ta
nabrała większego rozgłosu i uległa zaostrzeniu do tego stopnia, że znalazła
się w Kongregacji Nauki Wiary, w której przygotowano zdecydowaną odpowiedź:
„(…)Problem ów wnikliwie rozpatrzono i Ich Eminencje podczas ogólnego zebrania
w dniu 16 maja 1887 r. zdecydowali, aby pierwsze słowo (tzn.
„prawosławny”) w pełni zachować. Tę myśl Ich Eminencji w całości zatwierdził
Ojciec Święty podczas audiencji 17 tegoż miesiąca.” Jednocześnie zdecydowano,
by dla uniknięcia nieporozumień i zgorszenia pouczyć wiernych na temat
znaczenia tego słowa (Uzupełnienie działań i postanowień Synodu Lwowskiego
1891r.) Papież, święty Pius X polecił, by „szczerze przyjmować nauczanie wiary,
którą przyjęliśmy od Apostołów za pośrednictwem prawosławnych Ojców”. Tak więc
katolicki Kościół powszechny nigdy nie wyrzekł się ani też nie zrzeknie się
określenia uświęconego tradycją sięgającą półtora tysiąca lat. Co prawda każdym
słowem, pojęciem, jak i każdą rzeczą można posługiwać się w jego pełnym,
wiernym i prawdziwym znaczeniu, ale bywa i tak, że się je nadużywa lub zawęża.
To jednakże nie pozbawia samego słowa lub rzeczy wartości wynikających z jego
istoty. Prócz tego wynajdywane inne podobne terminy nie są w stanie oddać
dokładnie znaczenia pojęcia „prawosławny”, ponieważ „prawowierny” znaczy tyle,
co „wierzący prawidłowo” zaś „prawosławny” oznacza tego, który prawidłowo sławi
– czci Boga. Tak więc istnieje pomiędzy nimi różnica. „Wierzyć” i „sławić” – to
dwa różne akty oddawania czci Bogu, które nie oznaczają tego samego. Powszechny
Kościół katolicki sprawiedliwie nazywa się prawosławnym, ponieważ jako jedyny
prawidłowo i w całej pełni czci Boga. Dla tej oto przyczyny nie może wyrzekać
się owego światłego określenia. Zupełnie zbędnym pozostaje domaganie się tego
od Kościoła, gdyż oznaczałoby to, że miałby przeczyć sam sobie.
5. Jeśli inne Kościoły pragną zachować tę nazwę wyłącznie dla
siebie, to z tego jeszcze nie wynika, aby katolicy mieli pozbawić się prawa do
niej albo też, by ją porzucić. Kościół anglikański określa siebie jako
„katolicki”, lecz przez to Kościół powszechny wcale nie wyrzeka się tego
własnego, tysiącletniego określenia. Kościoły w Anglii w celu odróżnienia od
anglikanów określają się - Roman catholic – katolicy rzymscy. Podobnie
rosyjscy katolicy obrządku synodalnego nazywają siebie „prawosławnymi
katolikami”. Tak samo i u nas nie można zrzec się prastarej nazwy
„prawosławny”, bowiem w pełni nam przysługuje i to bez względu na to, że inni
także z niej korzystają. Z drugiej strony, nie możemy być krótkowzroczni, lecz
musimy brać pod uwagę fakt, że większość Ukraińców i Rosjan należy do wyznania
prawosławnego i mają nad nami przewagę liczebną. Skoro my nie wyrzekamy się
swojej, sprawiedliwie nam należnej nazwy „prawosławni”, to oni nie mogą
lekceważyć nas i uważać za sektantów wedle własnych kategorii. Wręcz
przeciwnie, to właśnie to słowo wyznacza nam kościelną drogę ku nim. I w Bogu
nadzieja, że tak się stanie. Musimy bowiem pragnąć jedności i do niej zdążać
zgodnie z zapowiedzią Chrystusa: „(...)aby wszyscy byli jedno” (J.17, 21),
„(...)i na tej opoce zbuduję Kościół mój” (Mt. 16, 18) , nie Kościoły, lecz
jeden Kościół. A to uznajemy zarówno my, jak i oni.
Zresztą, takich zjawisk, gdy określenie jest wspólne dla jednego państwa czy
narodu, a przy tym istnieją duże różnice pomiędzy podmiotami, które noszą to
samo określenie, jest wiele. Dla przykładu weźmy choćby nazwę „chrześcijanin”;
nikt nie rezygnuje z tego miana, ani katolicy, ani prawosławni, choć używają go
również jako własnej nazwy i heretycy, i sektanci czy wręcz wrogie sobie nacje.
Niemcy są np. republikanami, narodowcami i chadekami. Podobnie i Ukraińcy. Nikt
nie wyrzeka się tego określenia, chociaż istnieją przeciwne a nawet wrogie
wobec siebie partie i ugrupowania polityczne np. republikanie, monarchiści,
nacjonaliści, socjaliści, komuniści i inni, jak już powiedziano, często
diametralnie różniące się w swoich założeniach ideologicznych. Mimo tego nikt
nie zrzekł się określenia - Ukraińcy. Należy więc, wyjaśniać naszym wiernym,
szczególnie starszym, istotę problemu, przybliżać go od strony
teologicznej i historycznej. Przez zrzeczenie się określenia
„prawosławny” ponieśliśmy już przecież wielkie szkody. Nie trzeba narażać
się na nowe straty. Zjednoczeni w Chrystusie pod dostrzegalnym przewodnictwem
papieża rzymskiego wszyscy i tak pozostaniemy „prawosławni” – również w
przyszłości.
Autor: Patriarcha Josyf Iwanowycz Slipyj, ukr. Йосиф Сліпий
Tłumaczenie z języka ukraińskiego - Jerzy Necio
Josyf Iwanowycz Slipyj, ukr. Йосиф Сліпий (ur. 17 lutego 1892 w miejscowości Zazdrist, zm. 7
września 1984 w Rzymie), greckokatolicki patriarcha Kijowa – Halicza.
25 listopada 1939 został mianowany koadiutorem metropolii lwowskiej (z prawem
następstwa), z arcybiskupią stolicą tytularną Serne. Sakry biskupiej udzielił
mu metropolita Lwowa Andrzej Szeptycki 22 grudnia 1939. 1 listopada 1944 został
następcą Szeptyckiego na stolicy metropolitalnej we Lwowie, oraz jako biskup
Halicza i Kamieńca, jak również administratora apostolskiego metropolii
kijowskiej.
W okresie II wojny światowej szykanowany i inwigilowany przez Niemców. 11
kwietnia 1945 roku zostaje aresztowany przez Sowietów i zesłany na Syberię,
spędził w łagrach 18 lat.
Dzięki interwencji papieża Jana XXIII zostaje zwolniony 6 lutego 1963 i
zmuszony do wyjazdu (9 lutego) do Rzymu, gdzie rezydował do końca życia.
Zmarł w Rzymie, 13 września został początkowo pochowany (zgodnie z jego wolą) w
krypcie katedry św. Zofii w Rzymie, przy via Boccea. Uroczystościom pogrzebowym
przewodniczył abp. Myrosław Lubacziwśkyj, jego następca. 27 sierpnia 1992
zwłoki metropolity przewieziono do Lwowa i w ósmą rocznicę śmierci 8 września
1992 złożono w krypcie katedry metropolitalnej (Katedra Świętego Jura).






