3niedziela po Pięćdziesiątnicy – Jezus uczy nas optymizmu
„Nie martwcie się o swoje życie, co będziecie jeść lub co pić będziecie; ani o swoje ciało, czym się przyodziejecie. Czy życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzienia? Popatrzcie na ptaki na niebie: nie sieją, nie żną, nie gromadzą w magazynach, a wasz Ojciec niebieski je żywi. Czy wy nie więcej znaczycie niż one?” (por. Mt 6, 26-27)
Przez tę zachętę Jezus nie zamierza pochwalać ludzkiego lenistwa. Nie mówi: „Zwolnijcie się z pracy, zrezygnujcie z samochodu i mieszkania”. Teolog Adrian Zarri w wywiadzie powiedział: „My prowadzimy życie bogate, ale stresujące, pełne dostatku, ale pozbawione znaczenia, ponieważ nie ma bogactwa uczuć ludzkich i religijnych, które czynią pięknym i godnym pozazdroszczenia życie mieszkańców trzeciego świata”. Może to tylko slogan? Ale czy faktycznie? W naszych realiach kulturowych możemy porównać swoje życie z życiem naszych przodków z XIX w., którzy nie posiadali takich standardów życiowych jak my, może ich standardy były zbliżone do dzisiejszych mieszkańców trzeciego świata, jednak byli bardziej szczęśliwi od nas.
Chrystus przestrzega nas przed tzw. „machiną materializmu”, która zniewala człowieka każdej epoki, ale chyba szczególnie nas. Uczucie zatroskania o jutrzejszy dzień dotyka każdego. Wieczorem i rano w ludzkim sercu pojawia się niepokój o jutro. Ale czy faktycznie nieustający niepokój może coś zmienić? Na pewno może się przyczynić do choroby Alzheimera, której pojedyncze przypadki dotykają nawet osoby w wieku 30 lat.
Czyżby słowa Jezusa z przed dwóch tysięcy lat znowu znalazły potwierdzenia w naszym życiu: „Kto z was swoim staraniem jedną chwilę może dodać do swojego wieku? (Mt 6, 28)”. Słowa dzisiejszej ewangelii są nadal aktualne, gdyż potępiają nadmierną troskę o dzień jutrzejszy. Przypominają nam, że powinniśmy cieszyc się dniem dzisiejszym. Jezus po prostu uczy nas optymizmu.
Ktoś kiedyś powiedział, że pesymista posiadając dobrą sytuację np. materialną martwi się co będzie gdy pojawi się jakiś problem. Natomiast optymista np. w trudnej sytuacji życiowej wspomina wspaniałe (dobre) chwile ze swojego życia.
Czyli szczęście jest w nas. To w dużej mierze stan umysłu i ducha. Tu możemy przytoczyć przykład błogosławionego o. Emiliana Kowcza, który dziękuje Bogu za pobyt w obozie koncentracyjnym na Majdanku, gdzie zginął.
Dla chrześcijanina wiara stanowi ogromną wartość, ponieważ pozwala przenosić mu największe trudności życiowe nawet śmierć w obozie koncentracyjnym. Tu sprawdzają się kolejne słowa Jezusa: „Przyjdźcie do mnie wszyscy ciężko pracujący i bardzo obciążeni, a ja wam ulgę przyniosę (Mt 11, 28)”. Myślę, że wielu z nas doświadczyło Bożego wsparcia w ekstremalnych sytuacjach. O wiele rzeczy Boga prosimy i nie koniecznie zawsze otrzymujemy. Ale to co praktycznie zawsze możemy otrzymać w modlitwie od Jezusa, to siła ducha, która jest fundamentem każdego sukcesu.
Ireneusz Kondrów







