Strona główna » Artykuły » Medytacja Słowa Bożego » Niedziele po Pięćdziesiątnicy » 12. niedziela: Scena z bogatym młodzieńcem (Mt 19, 16-26)

12. niedziela: Scena z bogatym młodzieńcem (Mt 19, 16-26)



Ewangelia Mt 28, 16-20 - Jutrznia

 

 „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" (Mt 28, 19). Perykopa ta jest ostatnim fragmentem Ewangelii Mateusza. Często jest nazywana manifestem misyjnym Jezusa. Są to najważniejsze słowa pierwszej Ewangelii zarazem klucz do zrozumienia całego dzieła. Sercem tej perykopy jest nakaz misyjny Jezusa (w. 19-20).

 

Chrystus przemawia do apostołów uroczyście, jako mający władzę. Władza ta określona jest jako „wszelka" oraz „na niebie i na ziemi". Oznacza to nieograniczoną, absolutną moc i władzę nad całym światem. Zmartwychwsta­ły Pan cieszy się taką władzą i mocą jak Bóg - pan nieba i ziemi. Potęga ta ujawni się w szczególny sposób przy powtórnym przyjściu Jezusa jako sędziego w chwale. Stojący teraz wśród nich zmartwychwstały Jezus nie jest tylko panem żywiołów, ale całego świata i ich samych.

 

Występuje jako Bóg-Człowiek, gdyż tylko Bóg ma władzę „na niebie i na ziemi". Występuje jako król-prawodawca, wydający ostatnie polecenia dotyczące przyszłych losów Jego królestwa. Władza ta dana Mu została przez Ojca (11, 27); jest ona nagrodą za posłuszeństwo i ofiarę Syna.

 

 „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" (w. 19). Nakaz ten wydał Chrystus po uroczystej deklaracji swej władzy. Pierwszą część rozkazu dosłownie z tekstu greckiego należy przetłumaczyć następująco: „Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody". „Czynić uczniami Chrystusa" oznacza tyle co czynić chrześcijanami.

 

Uczniami Jezusa są ci, którzy pełnią wolę Boga (12, 49) i zgodnie z nią żyją (7, 21-23). Ucznia Jezusa poznajemy po dziełach miłości. Misja ta z woli Chrystusa ma objąć nie tylko Izraela, ale wszystkie narody. Uniwersalizm nakazu misyj­nego opiera się na powszechnej władzy Chrystusa, na powszechności zbawie­nia dokonanego przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa oraz na powszech­ności ewangelii.

 

Czynienie uczniami Jezusa dokonuje się w podwójny sposób: przez chrzest w imię Trójcy Świętej i przez nauczanie.

 

Udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Chrzcić „w imię Ojca..." - zgodnie z sensem oryginalnym - nie oznacza tylko formuły liturgicznej chrztu ani wiary ochrzczonego w Trójcę Świętą, lecz wskazuje na to, że neofita wchodzi w ścisły związek z całą Trójcą Świętą; zostaje ofiarowany i konsekrowany Bogu.

 

Chrzest więc „w imię Ojca..." to chrzest do życia z Bogiem i w Bogu.

 

 „W imię Ojca" - wymawiane nad neofitą - oznacza i sprawia dar synostwa Bożego (Mt 5, 9). Stając się synami Ojca, mamy odtąd obowiązek żyć tak, jak chce Ojciec, tj. miłować wszystkich (5, 45) i dążyć do takiej doskonałości, jaką ma nasz Ojciec niebieski (5, 48).

 

W imię Syna" - te słowa oznaczają i sprawiają jedność życia z Synem Bożym. Przez chrzest stajemy się synami w Synu. A ponieważ w tym samym synostwie uczestniczą wszyscy ochrzczeni, stajemy się braćmi w Chrystusie. Chrystus chce, byśmy Go miłowali i służyli Mu w najmniejszych z braci. Teologia współczesna, zastanawiając się nad tymi słowami, mówi o tzw. sakramencie brata. Drugi człowiek, brat, jest dla nas sakramentem spotkania z Chrystusem.

 

W imię Ducha Świętego" - te słowa również oznaczają i sprawiają naszą wspólnotę z Duchem Świętym. Od tej chwili będzie On działał w nas skutecznie. Gdy zostaniemy pozwani przed sąd z powodu ewangelii, nie będziemy mówić od siebie, lecz Duch Ojca będzie mówił przez nas" (10, 20). Duch ten umożliwi ochrzczonym kroczenie drogą naśladowania Chrystusa, choćby ona wymaga­ła ofiar (Hbr 9, 14).

 

Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem" (w. 20). Uczcie - słowo to zawiera aluzję do znanej w Kościele pierwotnym formy nauczania, zwanej didache. Była to instrukcja, katecheza przeznaczona dla ochrzczonych i wierzących. Główną treścią didache było to, czego Bóg oczekuje od człowieka ochrzczonego.

 

Oczekuje zachowania wszystkiego, co przykazał Chrystus. Występuje tu znowu określenie „wszystko", tzn. cała nauka Chrystusa, cała ewangelia. Cała ewangelia dla wszystkich ludzi. Nauczanie chrześcijańskie nie ma celu teoretycznego, lecz praktyczny. Nie tylko uczy ewangelii, lecz także uczy żyć ewangelią, uczy ją zachowywać. Jest to jej najwyższy cel. Chrzest udzielony w imię Trójcy Świętej w ten sposób owocuje, realizuje się w życiu. Chociaż chrzest jest fundamentem i punktem wyjścia życia uczniów, to jednak sam nie wystarczy; musi się on wyrażać w codziennym życiu wiary, w wier­nym zachowaniu tego, co Jezus przykazał. Te dwa elementy zharmonizowane tworzą dopiero prawdziwego ucznia.

 

 

A oto jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (w. 20). Wielkie i trudne dzieło niesienia światła ewangelii wszystkim narodom nie będą wypełniać apostołowie tylko ludzkimi, słabymi siłami. Mają obiecaną pomoc tego, który ma władzę na niebie i na ziemi. Jezus obiecuje im asystencję i pomoc „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata".

 

Źródło: Komentarze biblijne do czytań mszalnych, Święta, pod red. Józefa Homerskiego, Lublin 1981, s. 96-98.

 

 

Ewangelia Mt 19,16-26  -  Boska Liturgia


  

 

 „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?"

 

Scena z bogatym młodzieńcem istotnie przyczyniła się do rozwoju w Kościele życia zakonnego. Odczytano w niej naukę o dwóch rodzajach naszej drogi do Boga. Droga pierwsza: „Jeśli chcesz osiągnąć życie wiecz­ne, zachowaj przykazania". I droga druga: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną".

 

Do życia wiecznego, a więc i do zachowania przykazań, wezwani są wszyscy. Do tej drugiej drogi Chrystus wzywa tylko niektórych. Bogatego młodzieńca Pan Jezus wezwał do tej drugiej drogi. To było szczególne wyróżnienie. On jednak w tym wezwaniu zauważył tylko ciężar i się go przestraszył. Był bowiem przywiązany do swojego bogactwa.

 

Bogactwo stało się dla niego ciężarem, jakby kulą u nogi, która mu uniemożliwiła pójście za Chrystusem. Ale on tego nie rozumiał. Bogactwo stało się jakby cząstką jego samego. Pan Jezus radzi mu porzucić ciężar, który stał się dla niego jakby kulą u nogi, a on to tak odczuł, jakby Pan Jezus go namawiał do odcięcia sobie nogi. Nie zrozumiał, że jest to we­zwanie do prawdziwej wolności i do pełnej człowieczej tożsamości.

 

A przecież bogaty młodzieniec nie był wielkim grzesznikiem, on Boże przykazania w zasadzie zachowywał. Ale tak czasem bywa, że człowieko­wi bez wielkich grzechów trudniej się nawrócić niż wielkiemu grzeszni­kowi.

 

Jakżeż inaczej zachował się celnik Lewi, przyszły Ewangelista Ma­teusz, kiedy Pan Jezus wezwał go: „Pójdź za Mną!" Zapewne przedtem nieraz mijał się z Bożymi przykazaniami; gromadząc swój majątek, za­pewne skrzywdził niejednego. Ale kiedy Pan Jezus powiedział mu: „Po­rzuć to wszystko i pójdź za Mną", on zrozumiał, że wreszcie będzie mógł żyć prawdziwie po ludzku. Że nawet skarby będzie mógł sobie gromadzić, ale skarby prawdziwe, skarby w niebie, skarby, których ani mól i rdza nie zniszczą ani złodzieje nie wykradną.

 

Źródło:

Jacek Salij OP, Ewangeliarz, Poznań 2000, s. 321. 




Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 1592


  • Spodoby, Hospody...

  • Wełyke Sławosłow'ja

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?