Rozważanie homiletyczne: powołanie od Boga (Łk 5,1-11)
Na Twoje słowo zarzucę, sieci
Powołanie Piotra dokonuje się w kontekście środowiska, w którym wzrastał. Objawia się w kontekście jego profesji, właśnie podczas pracy. I nie ma innego lepszego momentu. W każdej pracy zdarza się, iż odczuwamy rozczarowanie i jesteśmy rozgoryczeni ze względu na bieg, jaki sprawy przyjmują. Tamtej nocy rybacy znad Jeziora Genezaret niczego nie złowili.
Nawet jeśli spojrzymy na Stary Testament, wielkie Boże powołania dokonują się często właśnie podczas pracy, w stanie zniewolenia albo w czasach klęsk. W takich sytuacjach człowiek chętniej słucha głosu Boga i szybciej odkrywa, iż po wysłuchaniu jest w stanie wykonać to, co wcześniej mu się nie udawało.
Piotr zawierza słowom Jezusa, zarzuca sieci w wody jeziora i nagle sieci te wypełniają się rybami. Oto cud: w tamtej chwili Piotr przeczuwa fundamentalną prawdę, że za wszystkim, co się dzieje, stoi słowo Boga, który kieruje światem. Jeśli słowo to zostaje skierowane do mnie osobiście, nie mogę uczynić nic innego, jak tylko zaakceptować ten głos i pójść za nim.
Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił
Wołanie zdaje się dotyczyć pracy raczej banalnej: łowienia. Piotr jednak natychmiast odczuwa powołanie nieporównanie większe. Zazwyczaj Bóg nasze posłuszeństwo wypróbowuje na drobnych sprawach: kto jest Mu wierny w drobnych rzeczach, z czasem otrzymuje do wykonania wielkie zadania (por. Mt 25,23).
Natomiast ci, którzy są pochłonięci ziemską karierą, przeżywają sytuację całkiem odwrotną. Wyruszają z wielkimi projektami, organizują wspaniałe przedsięwzięcia, a pod koniec życia często pozostają z pustymi rękami. Słowo Boga natomiast jest małym nasionkiem, które samodzielnie rośnie. Wielcy święci fundatorzy z reguły nie żywili zamiaru zakładania czegokolwiek. Święty Franciszek z Asyżu zaczął odbudowywać malutki, zrujnowany kościółek i z tego drobnego gestu zrodził się wielki ruch aktywny aż po dzień dzisiejszy.
Najlepszą metodą, aby postępować zgodnie z planami Boga, jest sumienne wykonywanie tego, o co dzisiaj On nas prosi. Wydaje nam się czasami, iż to nieistotna sprawa. W sposób, którego mechanizmów nie znamy, z całą pewnością stanie się wielką rzeczą.
Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny
Także to zdanie jest typowe dla tych, którzy uświadamiają sobie wołanie Boga. Kiedy człowiekowi zostają powierzone wielkie zadania, na początku czuje się osobą niewłaściwą i niegodną spełnienia takiej misji. Z czasem jednak pojmuje, iż Bóg postępuje według metody całkiem odmiennej od tej ludzkiej. Przede wszystkim my poszukujemy kogoś nadającego się do danego rodzaju pracy, kto posiada odpowiednie kompetencje w tej dziedzinie. Dla nas więc najważniejsze są zdolności i predyspozycje.
Bóg natomiast postępuje wręcz przeciwnie: wpierw woła, potem zapewnia go, iż będzie przy nim i obdarzy go tym, czego będzie potrzebował do wykonania powierzonej mu pracy. Czyni tak w ściśle określonym celu. Święty Augustyn pisze: gdyby Bóg wybrał wielkiego filozofa do nawracania chrześcijan, pomyślelibyśmy, iż sukces zawdzięczamy jego mądrym słowom i wykształceniu. Bóg natomiast wybrał rybaka, człowieka prostego, który nawrócił świat słowami zrozumiałymi dla wszystkich.
Tomas Spidlik






