Niedziela Samarytanki (J 4, 5-42)
Biblijna studnia Jakuba znajduje się niezmiennie nieopodal piaszczystego gościńca. Nadal czynna. Wiadro z chłodną, orzeźwiającą, taką samą jak w Ewangelii wodą, wyciąga tym razem prawosławny mnich i podaje pielgrzymom, z tą jednak różnicą, że linka jest nylonowa.
Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii to nie tylko pewna konkretna kobieta, która miała szczęście spotkać się z Panem Jezusem. Jest to poniekąd cała ludzkość zagubiona w swoich grzechach i z tego powodu nieszczęśliwa. Jezus proszący o łyk wody, oto Bóg, który daje w nadmiarze człowiekowi i światu, jawi się jako Bóg proszący. Dawać bowiem, to często umieć przyjmować od drugiego.
Przy pulsującym źródle spotyka się wielorakie ludzkie pragnienia. Zapewne pragnienie szczęścia, jakiejś miłości, pragnienie jakiegoś sensu w życiu. Jednak są w człowieku pragnienia, których nie są w stanie wypełnić ani przyjemność, ani piękno. „Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie, o Boże"- mówi św. Augustyn. Jedynie Bóg jest w stanie nasycić wszystkie ludzkie głody nienasycone...







