MITOLOGIA JAKO „PRZYGOTOWANIE” DO WIEDZY FILOZOFICZNEJ
Aleksander Oleś
1. CO TO JEST MIT?
Należy przyznać, że jest to istotny punkt widzenia, iż ruch naprzód jest cofaniem się do podstawy, do tego, co pierwotne i prawdziwe, od czego zależy i przez co w istocie rzeczy wytworzone zostało to, co przyjęto jako początek.
G. W. F. Hegel
Mityczny „czas Prapoczątku” (Mircea Eliade). Czy jest nam jeszcze dany? Czy możemy go doświadczyć osobiście? Czy czytane przez nas mity mogą nam odsłonić choćby skrawek tej niezapomnianej chwili jaka była udziałem starożytnych? A jednak człowiek współczesny spragniony Sacrum coraz częściej powraca do czasoprzestrzeni mitycznej by spragnione i niespokojne serce utulić w boskim „czasie Prapoczątku”. Czy zatem czas ów daje nam coś do pomyśleniea, czy jeszcze przemawia do nas, czy u progu nowego Tysiąclecia, wieku nauki i techniki, może być dla nas drogowskazem? Niech poniższe rozważania o sacrum i profanum będą odpowiedzią na powyższe pytania. Tak więc niech znów przemówi do nas „czas Prapoczątku”, czasoprzestrzeń Sacrum. U progu naszych rozważań zapytajmy się jeszcze czym jest pradawny mit?
Czym zatem jest mit?
Mit otwiera nas na czasoprzestrzeń sakralną, otwiera nas, na boską przestrzeń Sacrum, na „Prapoczątek” i jego czas. Jest tym miejscem, gdzie jak dawniej możemy doświadczyć tego co boskie, tego co boskie w ludzkiej postaci. Słynne jest powiedzenie, że „starożytni bliżej bogów mieszkali”. Wszystkie obrzędy liturgiczne starożytnych, archaiczne teksty święte, wierzenia, świątynie były miejscem „epifanii Sacrum”. Starożytni wiedzieli o niej więcej niż my. Byli świadkami i głosicielami mitów. Dlatego tak łatwo przebywali i tak dogłębnie przeżywali czasoprzestrzeń „Prapoczątku” – sferę boską, mityczną, bajeczną, albowiem „czas Prapoczątku” dawał im szanse katharsis – oczyszczenia i uświęcenia własnego człowieczeństwa. Mit bowiem wyzwalał człowieka z wszelkiej nieprawości i niepewności, choćby tylko na sposób ludzki. Dawał mimo to namiastkę przeżycia czegoś bardzo niepowtarzalnego, co wyzwalało osobę od wszelkiego zła, bardzo szeroko rozumianego, ze śmiercią włącznie. Bohaterowie mitów to bogowie w ludzkiej postaci z przywarami i wadami ludzkimi. Łatwo zatem było ich polubić, pokochać, zrozumieć ich przesłanie i rolę jaką odgrywali w świecie, bo odzwierciedlali, jak w soczewce, wszystkie cechy ludzkie, byli bliżsi ludziom niż samym czystym duchowym istotą, można rzec, że byli namacalni, aż do bólu. Musiało być to rzeczywiście przeżycie niesamowite i niepowtarzalne w swej istocie.
Pytajmy zatem dalej : czym jest mit u progu „czasu Prapoczątku”?
Doświadczany przez człowieka mit staje się zarazem symbolem (Pseudo – Dionizy Areopagita), który należy odczytać, staje się szyfrem transcendencji (Karl Jaspers), który wybudza nasze życie z letargu, unaocznia na nowo jego znaczenie oraz aktem religijnym w którym ów symbol i szyfr transcendencji, przemawiają do nas i w którym należy brać udział. A przemówić może symbol do nas na dwa sposoby: jako mysterium tremendum oraz jako mysterium fascinosum (Rudolf Otto), jako mit zgrozy, zagłady, potępienia albo jako mit fascynacji, apoteozy własnego Ja i innego Ty oraz przylgnięcia do Sacrum. Po prostu jest to mit odpychająco - przygarniający. Dlaczego tak jest? Jest to Tajemnica Wielkiego Mitu –Mitu Prapoczątku (Mitu Sacrum), w nim tylko możemy partycypować, uczestniczyć. Odsłaniający się mit w postaci symbolu i szyfru podczas aktu religijnego w miejscu świętym jako Świątyni – to wszystko czego dziś możemy doświadczyć z mitycznego „czasu Prapoczątku”. Na samym początku stoimy na drodze i zarazem na rozdrożu („mit podwójnej drogi” por. Psalm 1 : Dwie drogi życia) Drogi świętej i świeckiej, którą iść, sami nie wiem, dlatego przybliżmy się i rozważmy każdą z nich. Ta refleksja nad nimi da nam bowiem i przybliży prawdę o „czasie Prapoczątku”, przyjrzyjmy się im z bliska. Oto pierwsza z nich: droga człowieka prawego, świętego.
A) CZAS I PRZESTRZEŃ SACRUM – DROGA „SPRAWIEDLIWEGO CZŁOWIEKA”
Mityczny „czas Prapoczątku” stanowi dla każdego człowieka miejsce święte, w którym, na płaszczyźnie Sacrum, można odnaleźć własnego boga z plejady bóstw i własne powołanie. Człowiek w czasoprzestrzeni Sacrum może uświęcić siebie i odczytać ze świata w którym żyje i z którym się identyfikuje, który wyraża w mitycznej i pierwotnej kulturze, swój własny „ludzki los”. Świat dla człowieka mitycznego nie jest już wrogi, wszystko tu zostało dokładnie nazwane i wytłumaczone. Każdemu bóstwu przypada „skrawek ziemi” za który odpowiada. Misja bogów, ich interwencja w czasoprzestrzeń ziemską, da się wytłumaczyć tylko za pomocą potrzeby i pragnienia Sacrum oraz powrotu na dobrą, sprawiedliwą drogę człowieka mitycznego. Jego los zostaje w micie wytłumaczony, nadaje człowiekowi sens i pewność, choćby tylko na poziomie wiary w bóstwa antropomorficze, czyli takie których postacie są podobne na wzór i obraz człowieka. Człowiek przeżywa ich wydarzenia ,dziejące się cyklicznie, swój „ludzki los” poddaje im lub fatum, które ma piecze nad „ludzką niedolą”. Człowiek mityczny kroczy drogą sprawiedliwości odczytaną w micie, który wyzwala go do prawdziwego życia, życia sprawiedliwego. Mityczny człowiek odgrywa antyczną rolę , jak w teatrze greckim aktorzy. Musi przyjąć, zachować w sobie i naśladować życie przedstawionych bóstw. Kim tak naprawdę jeszcze jest człowiek mityczny?
A 1) CZŁOWIEK MITYCZNY (HOMO RELIGIOSUS, MYTHICUS, HEROICUS)
Człowiek mityczny, stojący u progu „czasu Prapoczątku” staje się człowiekiem religijnym, świętym, „nowo narodzonym” Staje się – mówiąc słowami św. Pawła – „nowym stworzeniem”. Mit bowiem po swej odsłonie, po swej „epifanii”, pozwala przekroczyć „święte wrota” Prapoczątku. Człowiek zaczyna żyć liturgią „nowo narodzonego”, staje się heroicznym bohaterem, który pokonał w sobie sferę i czasoprzestrzeń profanum. Mit i symbol otworzyły przed nim nowe możliwości ludzkiej egzystencji. Tu już nie ma milczenia, ale wiekuisty zachwyt i szczęście, pragnienie prawdziwego dobra, jak pierwsze zauroczenie światem ludzkim. Bycie – w – świecie każe na nowo nazwać wszystko to, co stanowi mityczne i symboliczne oznaki mitu. Stąd już krótka droga do refleksji filozoficznej. Przez swą aktywność religijną człowiek mityczny staje się moralnym, sprawiedliwym, tym, który poprzez misteria antyczne, nadaje sens swej ludzkiej egzystencji. Bycie – w – świecie poprzez „głos sumienia” nadaje nową jakość „losowi ludzkiemu”. Mityczny „czas Prapoczątku” do którego zwraca się człowiek jest zarazem wyjściem i dojściem mitycznego człowieka do zasady, principium, która rządzi tym losem. Posłuchajmy Proklosa, który w taki oto sposób określa powrót do „czasu Prapoczątku”, jako nawrócenie człowieka:
„Wszystko, co pochodzi od zasady, ze swej istoty zwraca się ku temu, od czego pochodzi. – Gdyby bowiem było pochodne, ale nie zwracało się do źródła tego pochodzenia, nie pragnęłoby przyczyny: wszystko bowiem, co doświadcza pragnienia, zwraca się do przedmiotu pragnienia. Każdy jednak byt pragnie dobra i każdy je osiąga za pośrednictwem swej bezpośredniej przyczyny: zatem każdy byt pragnie także swej przyczyny. To bowiem, od czego każda rzecz otrzymuje byt, jest tym, za pośrednictwem czego ma także swoje dobro, pragnienie zwraca się przede wszystkim do tego, od czego otrzymuje się swoje dobro. A celem nawrócenia jest to, do czego przede wszystkim kieruje się pragnienie” [1]
Wszystko zatem, a szczególnie byt ludzki (człowiek mityczny i religijny) w swym istnieniu, zwraca się do źródła swego pragnienia, którym jest samo Dobro, Początek i Koniec Wszechbytu. Powrót do „czasu Prapoczątku” jest powrotem do źródła na drodze wewnętrznego nawrócenia (metanoia). Człowiek mityczny przeobraża się w człowieka religijnego a przez niego zaczyna podejmować refleksję filozoficzną. Nie ma innej drogi. Obcowanie z czasem świętym , w którym rzeczywistość przejawia się w całej swej pełni, dla człowieka mitycznego uległo rachubie czasu. Czas laicki przeobraził się w tempus mythicus. I w taki oto sposób bóstwo mityczne zeszło ku człowiekowi, a człowiek zwrócił się z powrotem ku odwiecznemu czasu mitycznemu, „czasu Prapoczątku”. Zatem zaczęła się liturgia mityczna i liturgia mistyczna, święto, które uobecniało odwieczne bohaterstwo bogów, ich opiekę nad „losem ludzkim”. Liturgia święta stanowiła przedziwną, mistyczną wymianie bóstwo – człowieczą. Po tym wszystkim nastąpił już tylko kres „czasu Prapoczątku” .
B) CZAS I PRZESTRZEŃ PROFANUM – DROGA „WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA”
Kres „czasu Prapoczątku” odsłonił nowy sposób bytowania w świecie. Jest to sposób laicki, świecki, gdzie mit ze swą siłą już nie oddziaływał na człowieka. Nastały zatem rządy czasu świeckiego i człowieka laickiego. Czym zatem różniły się od poprzedniego sposobu aktywności człowieka w świecie? Człowiek współczesny to człowiek, który owładnięty jest przez kilka współczesnych mu „pseudomitów”, ludzkich nowych postaw. Karl Jaspers w swoim wielkim dziele Nietzsche tak opisuje te stany ludzkiego ducha człowieka współczesnego, dla którego już nie istnieje „czas Prapoczątku”, jest bowiem w całości pochłonięty przez współczesne wytwory techniki, kultury i moralności mu nie obcej, której sam jest twórcą.. Przytaczamy nieco dłuższy tekst, ale jest to tekst wzorcowy z wielkim natężeniem emocjonalnym, oddający w całej swej pełni, to o co nam chodzi w istocie rzeczy.
„Obraz współczesności przeraża Nietzschego” dlatego nasz filozof w taki oto sposób podsumowuje „wytępienie prawdziwej kultury mitycznej – bogowie umarli!” oraz wskazuje drogi wyjścia. Karl Jasper mówi o tym, aby współczesny człowiek stał się „głęboką studnią” wypełnioną po brzegi autentycznymi wartościami, które znała przede wszystkim kultura starożytna od czasów mitycznych. Posłuchajmy słów o kondycji duchowej współczesnego człowieka i świata w którym egzystuje:
„Przy bliższym zgłębieniu przyczyn ogromnej przemiany świata trafiamy najpierw na zjawiska namacalne. Maszyna jest przeznaczeniem – zmienia świat, w którym żyjemy. Przedmioty, które nas otaczają, stają się dla nas w zasadzie obojętne. Maszyna jest bowiem „nieosobista, odbiera ona części pracy jej dumę, to, co w niej indywidualnie dobre i wybrakowane – a więc odrobinę człowieczeństwa”; dawniej sprzęt domowy i odzież przeradzały się „w symbol wzajemnego poszanowania i osobistego uczucia przynależności, podczas gdy teraz zdajemy się żyć tylko pośrodku anonimowego i bezosobowego niewolnictwa” (3, 350). Maszyna zmienia następnie człowieka, wymuszając inny sposób pracy. „Nie daje ona impulsu do wznoszenia się wyżej… Czyni ona człowieka aktywnym i jednostajnym” (3, 318). Maszyna ogarnia nawet życie wspólnoty. „Dyktuje wzór organizacji partyjnej i prowadzenia wojny. Nie uczy natomiast indywidualnej samowładności: wielu ludzi zamienia w maszynę, a każdą jednostkę w narzędzie do celu” (3, 317). Nietzsche podsumowuje: „Prasa, maszyna, kolej, telegraf są przesłankami, z których nikt nie odważył się jeszcze wyciągnąć tysiącletniej konkluzji” (3, 340).
Następnym zjawiskiem określającym epokę są – zdaniem Nietzschego – masy: „Ten dzień dzisiejszy należy do motłochu” (6, 429). „Epoce zagraża niebezpieczeństwo wielkiej przeciętności” (14, 204). Nie potrafi ona przyswoić sobie tradycyjnej wiedzy. „Bezsilna wielostronność współczesnego życia” (1, 503) wymazuje człowieka: hałas teraźniejszości nie pozwala niczemu się rozwijać. Wszyscy mówią, niczego się jednak nie słyszy. „Wszystko wpada jak kamień w wodę, nic już nie wpada w głębokie studnie”. „Wszystko niweczy się gadaniem”, „wszystko się zdradza” (6, 271-272).
Gwoli pozbycia się jałowego uczucia nudy dąży się do upojenia: „Ta epoka jest też więc najbardziej pomysłowa w myśleniu środków odurzających. Znamy upojenie jako muzykę, jako ślepą adorację poszczególnych ludzi i wydarzeń; znamy upojenie tragizmu, to jest okrucieństwo w chwili zagłady; znamy … pracę bez przytomności” (14, 209); a innym rodzajem upojenia jest „mistyka wiary w nic i poświęcanie się tej wierze” (14, 209).
Istotnym aspektem tego wszystkiego jest to, że świat, pozbawiony swej substancji, skłania się do spełnienia swego istnienia w aktorstwie, zachwycania się aktorstwem jest czymś autentycznym, i że każdy, zamiast żyć naprawdę, w coraz większej mierze prowadzi życie aktorskie (15, 193 i nast., 8, 35 i nast., 15, 199)”. [2]
Pytamy zatem, kim jest współczesny, świecki człowiek – przeciwieństwo człowieka mityczno – mistycznego?
B 1) CZŁOWIEK ŚWIECKI (HOMO PROFANUS, LAICUS, CIVILIS )
Zanim zainteresuje nasz opis człowieka areligijnego, spójrzmy jeszcze raz na człowieka religijnego świętego, mitycznego. Najlepszy opis obu sposobów bytowania – w – świecie zarówno człowieka mitycznego i świeckiego dokonał Mircea Eliade. Posłuchajmy jak on sam opisuje człowieka świętego (ze sfery Sacrum) i człowieka bezbożnego (ze sfery Profanum). Są to teksty, które w sposób paradygmatyczny oddają istotę rzeczy i sens naszych rozważań na temat tych dwóch rodzajów i stylów życia. Najpierw pokażemy opis człowieka religijnego, by tym lepiej w tym horyzoncie nakreślić substancję człowieka współczesnego, świeckiego, areligijnego. Posłuchajmy tych tekstów.
Człowiek mityczny, religijny:
„Człowiek religijny bierze na siebie specyficzny sposób istnienia w świecie, który – niezależnie od historycznych form przejawiania się Religi – zawsze jest rozpoznawalny. Niezależnie od tego w jakim kontekście historycznym znajduje się homo religiosus, zawsze wierzy w istnienie rzeczywistości absolutnej, w istnieniu sacrum transcendującego świat, lecz zarazem objawiającego się światu, uświęcającego go, sprawiającego, że staje się on rzeczywisty. Homo religiosus wierzy, że życie ma sakralne początki i że istnienie człowieka w takim stopniu realizuje wszystkie tkwiące w nim możliwości, w jakim stopniu jest ono istnieniem religijnym, to znaczy mającym udział w jedynej rzeczywistości. Bogowie stworzyli człowieka i świat, herosi kulturotwórczy dopełnili dzieło Stworzenia, a historia wszystkich tych dzieł bogów i półbogów zawarta jest w mitach. Człowiek, który ponownie uobecnia historię świętą w ten sposób, że naśladuje bogów, przenosi się bliżej nich, a więc przenosi się do świata realnego i pełnego znaczeń”. [3]
Człowiek współczesny, areligijny, świecki:
„Łatwo przekonać się, co różni ten sposób bycia – w – świecie od egzystencji człowieka areligijnego. Przede wszystkim: człowiek areligijny odrzuca transcendencję, akcentuje względność „rzeczywistości”, ba, może nawet wątpić w sens swego istnienia. Także wielkie kultury przeszłości znały ludzi areligijnych, niewykluczone zaś, że istnieli oni już na archaicznym etapie rozwoju kultury, mimo że źródła nic na ten temat nie mówią. Ale dopiero we współczesnym społeczeństwie europejskim fenomen człowieka areligijnego przejawił się w pełnej krasie. Współczesny człowiek areligijny bierze na siebie nową sytuację egzystencjalną: postrzega się jedynie jako przedmiot i podmiot historii, wzbrania się przed tym, co transcendentne. Innymi słowy: człowiek ów nie zgadza się, że istnieje inny rodzaj człowieczeństwa poza sposobem bycia człowieka przejawiającym się w różnych sytuacjach historycznych. Człowiek tworzy sam siebie, może zaś naprawdę tworzyć samego siebie w tym stopniu, w jakim zdesakralizuje siebie i świat. Sacrum stoi pomiędzy nim a jego wolnością. Nie może się stać samym sobą, zanim się całkowicie nie zdemistyfikuje. Nie może być naprawdę wolny, zanim nie zabije ostatniego z bogów”. [4]
Ta trafna analiza pozwoli nam na dalsze nasze rozważania dotyczące mitów i mitologii. Będziemy mieli zarówno na uwadze ikonę człowieka religijnego i obraz współczesnego nam człowieka świeckiego, homo profanus. Jeszcze na sam koniec wróćmy do mitu i zobaczmy co czeka człowieka zarówno mitycznego jak i współczesnego u progu „czasu Prapoczątku”. Dookreślmy jawiącą się nam sytuację.
C) MIT JAKO TO, CO CZEKA NA CZŁOWIEKA U PROGU „CZASU PRAPOCZĄTKU”
U progu „czasu Prapoczątku” czeka na człowieka mit z wyrażonym przez siebie „człowieczym losem”. Tu człowiek już nie przemawia, ale tkwi w zachwycie i milczeniu. Cała aktywność ludzkiego ducha zostaje pochłonięta treściami i symbolami mitu. Tu przemawia sama boskość, przed którą trzeba okazać szacunek i uniżenie. W odkrytym i ukazanym przez mit „człowieczym losie” każdy możne tylko biernie partycypować jako w wydarzeniu wydarzeń (Czesław Stanisław Bartnik). Człowiek przestaje zadawać pytania o sens swego życia, losy ludzkie na ziemi, oraz własną śmierć, ale tkwi oczyma w niepowtarzalnej i nienamacalnej rzeczywistości mitu. To doświadczenie jest na wskroś religijne. Mit tu bowiem ukazuje, objaśnia, objawia „ludzki los” poprzez pierwotne symbole i rytualne doświadczenie liturgiczne. Jego treść zostaje przez człowieka przyswajana stopniowo, jak odkrywanie makrokosmosu przez astronomów lub jak badanie mikrokosmosu - człowieka przez medyków starożytnych. Mit staje się odpowiedzią, na pytania, które człowiek jeszcze nie nazwał. Ich artykulacja nastąpi dopiero w refleksji filozoficznej. Posłuchajmy słów współczesnego filozofa. Jest to krótki, ale wzorcowy tekst na ten temat. Władysław Stróżowski tak o tym pisze:
„Czym jest mit?
Jest tym, co zastaje człowieka i co zdaje się czekać na niego. Jest odpowiedzią na nie zdane przez człowieka pytanie. Mówi o znajdowaniu się człowieka w świecie, ukazuje – lecz nie wyjaśnia, objawia – lecz nie tłumaczy. Każdy mit głosi ludzki los, wyraża pierwotne, a zarazem nieodwołalne jego doświadczenie. Mit „wie” wszystko tak, jakby był, zanim powstał człowiek i zanim zaczął się człowieczy los”. [5]
C 1) ZWROT KU TEMU CO PIERWORODNE PONAD CZASEM I PRZESTRZENIĄ
Zapytajmy jeszcze: czym jest boska czasoprzestrzeń, czym jest to, co święte w micie, to co pierworodne i fundamentalne. Znajduje się bowiem w literaturze starożytnej zachowany fragment pięknego Hymnu orfickiego o Zeusie – bogu bogów, który może posłużyć nam za odpowiedź na to pytanie. Nim rozważymy ów aspekt mitologiczny, tego co pierworodne i święte w micie, posłuchajmy fragmentu tego orfickiego Hymnu, gdzie Zeus staje się podstawą Wszystkiego, całego Bytu, Wszechbytu, Kosmosu. Oto jego brzmienie:
Zeus urodził się pierwszy, Zeus od świetlistego gromu jest ostatni;
Zeus jest początkiem, Zeus jest środkiem: Zeus kończy wszystko;
Zeus jest głębią ziemi i nieba gwiaździstego;
Zeus urodził się mężczyzną, Zeus nieśmiertelny był dziewczyną;
Zeus jest tchnieniem wszystkiego, Zeus jest porywem ognia strudzonego
Zeus jest źródłem morza, Zeus jest słońcem i księżycem;
Zeus jest królem, Zeus od świetlistego gromu jest władcą wszystkiego:
ukrywszy bowiem wszystkich, na nowo dzięki świętemu sercu
dźwignął ich do światła pełnego radości, kończąc ruiny. [6]
Zeus jawi się zarazem jako Jedno, w którym zawarte są wszystkie rzeczy, sam jest „wszystkim we wszystkim”, jest źródłem wszelkiego bytu, jest Początkiem, Zasadą, Principium, niewypowiedzianą rzeczywistością, jak wynika z pierwszych słów zawartego w Hymnie orfickiego orędzia. Jest On – jak słusznie zauważa Adam Krokiewicz głoszący panhenizm grecki, że Zeus jest – źródłem i jedyną ostoją wszystkiego, jest ogniem, wodą, ziemią i eterem, jest nocą i dniem, jest Mądrością i Miłością („świętym sercem”). Jest wszystko widzącym, wszystko słyszącym i wszystko wiedzącym, jest zarazem młodzieńcem i dziewczyną, wszechmocnym bóstwem najwyższym i wszechjedynym. Te wszystkie przymioty i atrybuty Zeusa są jednocześnie w Pieśni orfickiej Jego apoteozą, i jednocześnie wskazują, że jedynie On jest tym, co pierwotne, pierwsze i fundamentalne dla każdego człowieka religijnego, człowieka świętego, mitycznego i mistycznego. Każdy Grek mógł w religii głoszonej przez orfików odnaleźć, sam dla siebie, ów element i wątek mitycznego i mistycznego przeżycia Sacrum u progu „czasu Prapoczątku”.
[1] G. Reale, Historia filozofii starożytnej, T.4, RW KUL, Lublin 1999, s. 670.
[2] K. Jaspers, Nietzsche. Wprowadzenie do rozumienia jego filozofii, Wydawnictwo KR, Warszawa 1997, s. 193.
[3] M. Eliade, Sacrum i profanum. O istocie religijności, Wydawnictwo KR, Warszawa 1999, s. 167-168.
[4] M. Eliade, Sacrum i profanum. O istocie religijności, Wydawnictwo KR, Warszawa 1999, s. 168.
[5] Wł. Stróżewski, Istnienie i sens ,Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, s. 7.
[6] G. Reale, Historia filozofii starożytnej, T.1, RW KUL, Lublin 1999, s. 462-463.






