Strona główna » Artykuły » FILOZOFIA PATRYSTYCZNA » ŚWIĘTY JUSTYN (PIERWSZY FILOZOF CHRZEŚCIJAŃSKI) „CZĄSTKI LOGOSU” A PRAWDA CAŁEGO LOGOSU

ŚWIĘTY JUSTYN (PIERWSZY FILOZOF CHRZEŚCIJAŃSKI) „CZĄSTKI LOGOSU” A PRAWDA CAŁEGO LOGOSU



[1] OSOBA

„Chyba pierwszym filozofem chrześcijańskim, w pełni godnym tego miana filozofa (nosił „płaszcz filozofa") i chrześcijanina, był, niesłusznie pomijany zazwyczaj w opracowaniach historii filozofii, św. Justyn Męczennik (ok.100-167). Była to postać znacząca przynajmniej z trzech powodów:


1.  wziął z hellenizmu ideę Logosu za naczelną kategorię myśli;


2.  za tradycją aleksandryjską ideę Logosu związał z Jezusem;


3. był - co jest najbardziej charakterystyczne dla chrześcijaństwa - historiozofem, filozofem historii, czyli próbował poznać i interpretować cały świat w jego nieoznaczoności i rozwoju dziejowego, a przede wszystkim w aspekcie powszechnego sensu historii.


Święty Justyn urodził się we Flavia Neapolis Palestynie w rodzinie pogańskiej. Swoimi Apologiami pierwszą ok. 154 r. do cesarza Antoninusa  Piusa, drugą ok. 160 r. do senatu rzymskiego oraz swym Dialogiem z Żydem Tryfonem (ok. 160 r.), reprezentuje trzy wielkie światy: hellenistyczny , judaistyczny i chrześcijański. Najbardziej jednak znaczące jest związanie na szeroką skalę religii chrześcijańskiej z ówczesną filozofią. Justyn studiował kolejno: stoicyzm, arystotelizm, pitagoreizm, późną szkołę sofistyczną, a wreszcie platonizm, którego stał się gorącym zwolennikiem i któremu poświęcił swoją własną szkołę filozoficzną założoną w Rzymie ok. 150 r. Dokładnie mówiąc: stworzył on próbę złączenia nauki chrześcijańskiej z filozofią platońską, jakkolwiek nie na wszystkich odcinkach".   


[2] NAUKA

(A) LOGOS JAKO PRAWDA I ŻYCIE

„Ten nawrócony w 33 roku życia myśliciel pojmował historię powszechną trochę na wzór swojej własnej historii. A jego Zycie było wypełnione szczerym dążeniem do zdobycia prawdy. Początkowo prawda ta jawiła mu się jako dociekliwość świata, jako poznanie fragmentów rzeczywistości lub zdobycie pewnej wiedzy o człowieku. Ale wszystko to nie wychodziło poza sferę samego umysłu. Zapragnął tedy jakiejś głębszej prawdy, idąc zresztą za greckimi poglądami, że prawda ma przynieść szczęście. Dlatego pełna prawda musiała przynieść coś więcej niż tylko zaspokojenie ciekawości umysłowej. Miała ona dawać prawdziwe dobro, pokój duchowy, wolność oraz życie. Trzeba pamiętać, że milczenie platoników i perypatetyków o wolności płynęło często stąd, że uważali oni, iż wolność osobowa implikuje się, ipso  facto, w prawdzie, zwłaszcza pełnej. Ale novum św. Justyna polegało na tym, że chciał wyjść trochę - choć ciągle z drżeniem, by nie , by nie zdradzić platonizmu - poza dotychczasowe ramy filozofii, a mianowicie szukając takiej prawdy, która, by dała życie, a przede wszystkim pełnię bytu i nieśmiertelność. Tego rodzaju życie, doczesne i wieczne, znajdował w prawdzie chrześcijańskiej. Tylko tutaj prawda stawała się Prawdą. Wprowadzeniem do tej prawdy była mądrość Starego Testamentu. Analogicznie przebiega - czy powinna przebiegać - historia powszechna.


Prawda chrześcijańska, jako totalna tworzyła najwyższy rodzaj filozofii: „Filozofię chrześcijańską". Była to jedyna filozofia prawdziwie, zaspokajająca serce ludzkie, życiowo pożyteczna i bezpiecznazarówno co do pewności, jak i waloru moralności i duchowej wolności (Dialog 2- 8; 39. Apologia I, 12, 22; Apologia II , 7-8). Filozofia ta dawała życie duszy, ale nie pomijała elementy istotnego Platona, mianowicie piękna. Filozof dążył również do ujęcia piękna bytu. Do tego służył chyba najbardziej kontemplacja. Chrześcijaństwo otwierało przed człowiekiem w czasie całą panoramę tworzenia się piękna i dążenia do piękna. Przy tym te rodzaje piękna rozciągają się od piękna materialnego, poprzez piękno duszy, aż po Piękno Boga. Toteż filozofia chrześcijańska odkrywa w dziejach jeszcze jeden rodzaj: poezję Bożą. Prawda jest nie tylko bytem i prawdą - bytu, ale także Pięknem, które się kontempluje bez końca i dna, i które roznieca naokoło łunę światła poezji. Ta Poezja jest wymiarem rzeczy i zarazem cechą naszej duszy. Poezja przede wszystkim służy nam do osiągnięcia prawdziwościowej ekstazy, w której osiągamy Boga jako Prawdę, piękno i Samą Poezję. W Bogu chrześcijaństwo widzi Prawdę Pełną i dlatego całą historię ustawia jaką dążenie do Boga (Apol I 5, 46). Justyn dodaje do platonizmu chrześcijańską ‘potrzebę czasu", aby mogła zaistnieć pełna Prawda na  Świecie. Toteż jego aktywny , hellenistyczny „płaszcz filozofia", posiada już także narzutkę myśliciela historycznego. A więc jest to historiozof.


Osnową historiozofii chrześcijańskiej jest Logos, czyli Słowo, Rozum, Myśl - Jezus Chrystus. Jest on „Mocą Rozumu" (Dial 61), „Boskim Logosem"
(Apol 1, 12), narodzonym z Dziewicy (Dial 63), ale i z Boga „w sposób swoisty" (Apol. I, 22), nie jak człowiek. Według ś. Justyna boski Logos nie jest tylko człowiekiem, istniał on przed stworzeniem świata ( Dial 45) od wieków. Ale jest to jakoś podporządkowany Bogu. Mimo tej myśli, tchnącej trochę suborynacjonalizmem, Boski Logos pozostaje główną Zasadą dziejów świata, Centrum, Światłością Najwyższą, Motorem Wydarzeń godnych człowieka i Sposobem kroczenia ludzkości do Ojca Wieków. Logos, czyli Jezus Chrystus, jest Prawdą, Życiem, Pięknem, Poezją Wcieloną. Dzieje ludzkie można tłumaczyć tylko z Jego punktu . On jest Początkiem i końcem tego, co się dzieje, Szczytem i Głębią zarazem. Przede wszystkim Logos zbiera w sobie wszelką prawdę, ze wszystkimi jej bytotwórczymi i życiodajnymi wymiarami, jak choćby wolność, zwłaszcza wewnątrzludzka.


    Logos jest szczególnym zespoleniem prawdy naturalnej i objawionej przez boga. Tutaj tkwiła jedna z zasadniczych trudności filozofii chrześcijańskiej. Gdyby można było zachować nieprzerwaną ciągłość wzrastania prawdy czysto rozumowej, nie byłoby problemu objawienia, ale i nie byłby potrzebny Logos, który przekracza rozum, ani nie byłoby wytłumaczenia błędności, fałszu, niepoznania. Cała rzeczywistość byłaby jednopłaszczyznowa i homogeniczna. Tymczasem każda prawda rozumowa, w samej siebie, zawiera już coś z fragmentaryczności, nieciągłości, a nawet fałszu. Dlatego cały ratunek dla pełnej prawdy leży w Logosie, który z kolei przyjmuje się nie tylko rozumem, ale i wiarą, czyli przyjęciem Światła Bożego z góry, dzięki naszej dobrej woli, słusznej  decyzji wyboru dobra, otwiera się na nieobliczalną peudomatymatykę pitagorejską - nieskończoność. Dlatego to doga do Słowa składa się z rozumu i wiary, z elementów stworzonych i niebieskich, z pracy filozofa i czystości serca przyjmującego dar wiedzy wyższej, i wreszcie z kategorii zmysłowych oraz kategorii duchowych, które ujmują to, co niewidzialne i niewyrażalne. Dla platonika między Logosem a człowiekiem oraz czasem a wiecznością musiała być wielka cezura, którą pokonuje tylko wiara i łaska.


    Wokół Boskiego logosu gromadzi się  chrześcijaństwo. Jest ono również paradoksalnie złożone. Z jednej strony jest ono rzeczywistością z tego świata, z drugiej - należy już do Transcendencji Boga. Dlatego historia chrześcijaństwa to również droga od nieprawdy do prawdy oraz od prawdy doczesnej do wiecznej. Niemniej chrześcijaństwo rozwija się między tymi dwoma darami prawdy: stworzonej i nie stworzonej. Dla prawdy Bóg stworzył - poprzez Logos - cały świat, oddal go do dyspozycji człowieka, przyrodę i kosmos, i zainicjował pieśń historycznego pochodu rodzaju ludzkiego: od pojedynczej duszy, przez rodzinę, społeczeństwo, lud, naród, aż do imperium rzymskiego. Dla dopełnienia tej Prawdy zesłał na ziemię Boski Logos, który wywołał potężny świetlisty strumień chrześcijaństwa, płynący szczególnie wartko pomiędzy przyjściem Logosu pierwszym a paruzyjnym. W tym czasie szczególnie ma się zasiewać, rozwijać, dojrzewać i wznosić ku niebu wszelka Prawda, a w niej Dobra Nowina. Stąd człowiek jest odpowiedzialny za rozwój lub za uwiąd nasion prawdy (Apol II, 3). Prawda ta ma się jawić przed wszystkimi narodami. Ale nie można się zadusi w jednoakowości kultury i profilu narodowego: ma to być sponsa amictu varietatis induta (Apol II,6). Żeby z tej różnorodności wyrosła pełna Prawda, Paruzja musi być bardzo spóźniona. Inaczej słudzy Logosu nie mieli by czasu spełnić swoje dzieło rodzenia, głoszenia i krzewienia prawdy.


    Św. Justyn użala się w Apologii, że imperium romanum, senat i cesarz mają przez szatana zaćmione umysły dla przyjęcia prawdy chrześcijańskiej, która by stała się głównym prawem społecznym, a w konsekwencji źródłem prawdziwego życia społeczeństwa. Tymczasem przez prześladowania imperium niszczy nie najgorszych, lecz najlepszych swoich synów, którzy, by zdecydowali o jego przyszłości. Tym samym uderzają w Boski Logos jako Boski Rozum. W boską Mądrość i w Boską harmonię zycia społecznego, kulturalnego, moralnego politycznego. Robią to właśnie po myśli szatana, który jest bez przyszłości, wrogiem przyszłości i całe swoje zadanie widzi w zniszczeniu tego , co się rodzi nowe. Diabeł zwodzi i odwodzi pozorami od działalności ratunkowej, lecz nigdy nie uzdrawia i nie daje trwałości i ciągłości historycznej państwu. Paradoksalnie te szczytne funkcje przejmuje prześladowany Logos, a w jego imieniu - męczennicy chrześcijańscy. Męczeństwo ratuje sens historii rzymskiej, gdyż Chrystus określił prawa dziejowe przez swoją śmierć krzyżową. Krzyż nie może być nigdy sparodiowany żadnym pseudo - cudem demona. Jest szczególnym znakiem  wszechmocy Bożej. Odciska on swoje znamię na wszystkim: na Okęcie, na radle, na narzędziu rolniczym lub rzemieślniczym, na figurze ludzkiej, na sztandarach legionów i na obrazów imperatorów (Apol I, 55). Szatan chce odciągnąć od krzyża cały świat pod pozorem jego hańby, tymczasem w krzyżu jest odrodzenia świat.


    Z kolei rozbicie jedności stwórczej chrześcijaństwo usuwa przez Eucharystię Ciała i Krwi Chrystusa, które jednoczą świat w pełnię Logosu i czynią „nowe stworzenie", odrodzenie. Przez Eucharystię stajemy się Ludem Logosu i kontynuujemy jego historię. A obrządek Eucharystii ma odniesienie historyczne. Zgromadzenia nasz odbywają się w dzień słońca, dlatego, ze jest to pierwszy dzień, w którym Bóg przetworzywszy ciemność oraz pramaterię uczynił świat, a także ponieważ w tym właśnie dniu zmartwychwstał Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel (...). Również w dzień Słońca ukazał się on apostołom (Apol I, 67). Eucharystia również poświadcza, że nowe, prawdziwe życie powstaje nie z ciałem lub namiętności, lecz z ofiary. W ten sposób Eucharystia tworzy ciągłość historii mimo nieciągłości, jaką tworzą wina i grzech, a także męczeństwo. Do nowości życia kroczy się przez skoki dialektyczne: przez krzyż, śmierć, męczeństwo. To są nasiona dobra. Dzięki nim chrześcijaństwo wyszło już daleko poza imperium romanum, sięgając do najodleglejszych ludów pasterskich i koczowniczych (Dial 117). Chrześcijaństwo tworzy więc ciągłość i jedność historii świata przez Logos, przez swoją moralność oraz obrzędy liturgiczne.


    Boski Logos rozwija się poprzez historię do blasku w chwale Paruzji. Jest w tym coś z idei postępu mimo lamentów nieciągłości. Przez ten ciągły niepokój historii doczesnej, przez zło, krzyż i męczeństwo, idzie się w poprzek złudnemu prądowi gnuśności, iluzji i „łatwości" owoców. Męczennik musi przejść  przez śmierć, żeby osiągnąć jedność z Logosem i logiczną ciągłością dziejów świata. Przez takie nieciągłości zachodzi postęp od Słowa uniżonego w ciele do Słowa Uwielbionego. W ramach tego postępu posuwa się naprzód całe chrześcijaństwo. W nim to tak jaśnieją prawda i historia Boskiego Logosu. I postęp ten umożliwia ewangelizację wszystkich ludów i całego świata: w Prawdzie i Życiu Nieprzemijającym, mimo narastania przeciwdziałania szatana".  

(B) NASIONA LOGOSU (SEMINA VERBI)

„Św. Justyn Męczennik znajduje w Logosie, Jezusie, Chrystusie, zasadniczą uniwersalność chrześcijaństwa. Przede wszystkim religię wyprowadza z partykularyzmu czasowego i kulturalnego. O ile dotychczas literatura chrześcijańska dosyć łatwo dostrzegała relację Chrystusa do przeszłości, zwłaszcza przez Kościół, to zanikała niemal zupełnie relacja do przeszłości , która zdawała się być poza zasięgiem Chrystusa, a nawet niejako historią odrzucenie, historią przekleństwa. Tym samym odmawiano jakiekolwiek wartości wszelkim niechrześcijańskim religiom, kulturom, narodom, językom. Wprawdzie św. Paweł szukał jakiegoś związania przeszłości z Chrystusem za pośrednictwem, dosyć niewyraźnego, prawa Bożego, wyrytego w sercu każdego poganina, ale wątek ten nie został szerzej rozwinięty ani u niego, ani u jego u jego bezpośrednich następców. Rozwinięcie przyszło, ze strony filozofa Justyna, tym razem na bazie prawdy.
Według św. Justyna Słowo Boże jako Logos sięga antycypacyjnie samych początków świata: Ono to stwarzało Adam I Ewę, a nawet było „Pierwszym Rodzicem", w którym tkwi cały pień drzewa genealogicznego (Apol I, 46; Dial 62). Jego wcielenie było uprzedzane przez teofanie wobec Abrahama, Mojżesza, Aarona, Jakuba i innych (Dial 38; 35, 62). Chrystus pokazywał się już wtedy w ciele, duszy, słowie i odpowiedniej roli historycznej na świecie. Nie ograniczał się bynajmniej do Żydów: jawi się widzialnie i cieleśnie wielu ludziom i narodom, przygotowując swą historię inkarnacyjną: także ludziom barbarzyńskim objawił się tenże Logos, przybierając widzialną postać, stając się człowiekiem i występując jako Jezus Chrystus ( Apol I, 5). I w ten sposób odnosił do siebie najdawniejszych pogan, Żydów, barbarzyńców, działając głównie przez jakiegoś uniwersalnego Ducha prorockiego (Apol I, 48). Bóg Najwyższy i Niedosięgły nie mógł się objawić ludziom, wszystkie teofanie to były ukazywania się Chrystusa, nawet nie tylko w judaizmie, ale i w religiach pogańskich. A zatem Kościół Jezusa Chrystusa, czy raczej Przed-Kościół, istniał od stworzenia świata.


Równolegle do zasięgu Logosu z góry świat od pierwszej iskry rozumu, poznania i prawdy miał w sobie cząstki Logosu. Były zatem od początku takie „nasiona Logosu: ( spermata tou logou, logoi spermatikoi), „zarodki Logosu", „cząstki Logosu", które przygotowywały „Pełny Logos" ( ho pas Logos) i były wręcz jego rzeczywistą antycypacją. Rzecz jasna - pisał Justyn - że nasza nauka przewyższa wszelką wiedzę ludzką, ponieważ w Chrystusie objawił się w pełni cały Logos wcielony, z ciałem i duszą. Jeśli kiedykolwiek przedtem filozofowie lub prawodawcy coś trafnego powiedzieli lub odkryli, zawdzięczali to wszystko temu, że usilnie badając i rozmyślając , zdołali odnaleźć o dostrzec w sobie samych cząstkę owego Logosu (Apol II, 10). Była to jakaś ludzka i i oddalona partycypacja w Chrystusie, A więc wszyscy mądrzy i szlachetni ludzie byli od początku świata chrześcijanami - i są nimi także dziś tam, dokąd nie sięga widzialne chrześcijaństwo . Przed - Kościół chrześcijański staniał w Adamie i Ewie, będących antytypem Chrystusa i Maryi - i istnieli nadal, choć niewidzialnie, świecie pozachrześcijańskim, jeśli tylko ci inni nie znają Logosu bez własnej winy. Dlatego dzieje myśli ludzkiej i prawdy utożsamiają się z dziejami Logosu i chrześcijaństwa. Wszelka zatem prawda, słuszność i wolność dobra, należy do chrześcijaństwa: Wszystko, co słusznie przez kogokolwiek i gdziekolwiek zostało wypowiedziane i dobrze uczynione, należy w gruncie rzeczy do nas, chrześcijan (Apol II, 13). Wszelki fałsz i nie prawda były przeciwko Logosowi, każda prawda i dobro dochodzą w historii do skutku dzięki Logosowi: Chrystus jest pierworodnym Synem boga a zarazem Logosem, w którym uczestniczy cały rodzaj ludzki. Skoro tak jest zatem ci wszyscy ludzie, którzy wiedli życie zgodne z Logosem, czyli naprawdę rozumne, zawsze byli w gruncie rzeczy chrześcijanami, chociażby nawet uchodzili za ateuszów, jak na przykład spośród Greków, Sokrates, Heraklit, czy im podobni, spośród barbarzyńców zaś Abraham, Ananiasz, Azariasz, Miszael, Eliasz oraz wielu innych. Jak zaś chrześcijanami ,niezłomnymi i niewzruszonymi, byli i są wszyscy, którzy żyją zgodnie z logosem, tak też na odwrót, ci wszyscy, którzy kiedykolwiek lekceważyli obie Logos nierozumnie żyjąc, zawsze byli ludźmi złymi, wrogami Chrystusa i mordercami zwolenników Logosu (Apol I, 46, tł. M. Michalski).


Chrześcijańska prawda i mądrość jest więc najstarsza , apotem uzyskała wartość absolutną poświadczoną przez Boga we Wcielonym Logosie, dla odrodzenia ludzkości. Chrześcijaństwo osiągnęło prawdę totalną, już nie cząstkową (Dial 71). Historia od początku polegała na gromadzeniu niezliczonej ilości promyków w jedno światło, iskier w jedno ogniska, strumyków w jedno morze. Narastało doświadczenie prawdy, dobra, wolności, rozumności, moralności, moralności, kontemplacji - aż do zjawienia się samego Pełnego Logosu. Przeszłość była długą i żmudną drogą do Chrystusa, ale była pielgrzymką przez świat z wiarą, nadzieją, dobrą intencją. Ci „pierwsi" chrześcijanie osiągali już wysokie wartości i znaczny stopień zycia duchowego, jak u platoników. Tę prawdę mógł mieć na myśli Jezus mówiąc, że nie przyszedł wzywać sprawiedliwych i niewinnych, lecz grzeszników i upadłych (Mk 2, 17 ; Mt 9, 13). Chrześcijaństwo jest dziedzicem „najstarszej" kultury duchowej. Samo było jakby owocem bardzo długiej ewolucji, jakkolwiek dzięki Wcieleniu Logosu stało się transcendentne w stosunku do historii przyszłej, która była przygotowaniem do Słowa, ale nie była jeszcze „rzeczywistością Logosu". Był to rozwój od „nasion" Słowa do Słowa, od Mesjasza przewidywanego i obiecanego do narodzonego. Pełnia prawdy, dobra i piękna , szlachetności, wolności, dorobku ducha i kultury serca objawiła się w sposób nieogarniony dopiero w Logosie. Niemniej i Kościół musi pamiętać, że owe wartości są nadal jeszcze i poza nim, choć we fragmentarycznej postaci, i nie można stawać w sprzeczności z każdą myślą pogańską.


Św. Justyn próbuje nawet te relacje świata niechrześcijańskiego względem Logosu Chrześcijańskiego uporządkować w pewne reguły:


a) Na początku wszelkie prawdziwej mądrości stali - blisko cztery tysiące lat przed Chrystusem - prorocy starotestamentalni ( Apol I, 23; I, 31 ; Dial 92); wprawdzie i oni nie wiedzieli wszystkiego o Logosie, niekiedy nawet mało rozumieli z tego, co sami prorokowali, ale z czasem - w oparciu o wiarę w Stwórcę czyniącego cuda - zbliżali się coraz bardziej do Światła Logosu, do światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego (J1, 9); toteż powoli wpływali coraz szerzej na myślicieli pogańskich, rozjaśniających im najwspanialsze prawdy o jedynym Bogu, nieśmiertelności duszy, o boskiej naturze cnoty, o nagrodzie niebieskiej, o karze za grzechy, o wielkości kontemplacji, o sądzie w postaci powszechnego pożaru świata (Apol 1, 18-22 ; 44 ; 60);pod koniec tę wiodącą rolę Starego testamentu zaczął Justyn trochę wyciszać.
b) Wszyscy prawdziwi mędrcy: Homer, Empedokles, Pitagoras, Sokrates, Platon, Heraklit, Arystoteles, Zenon z Kitionu, także inni liczni filozofowie, poeci, ludzie ducha religijnego, prawodawcy, historycy, uczeni - odkrywali stosownie do swych możności i talentów jakąś „cząstkę Logosu" (Apol II, 10 ; Por 1, 2 ; II, 13); zresztą nawet barbarzyńcy osiągali coś z prawdy dzięki światłu antycypacyjnego uczestnictwa w Słowie Wcielonym ( Apol I, 5. 10-12.23.32).


c) Myśliciele i filozofowie przedchrześcijańscy mieli dostęp tylko do cząstki logosu, nie posiadali prawdy całego Logosy, stąd ich myśli siała cechować cząstkowość. Zarodek - pisał św. Justyn - pozwala poznawać tylko bardzo niewyraźnie, co innego bowiem zarodek jakiejś rzeczy i jej odbicie w nas na miarę naszych możliwości, a co innego rzecz sama, w której się uczestniczy i którą się naśladuje w mierze, w jakiej ona nam siebie łaskawie użycza (Apol II, 13); dlatego to istnieje nie tylko ilościowa, lecz także jakościowa różnica między myślą chrześcijańską a niechrześcijańską; czystość, oryginalność i pełnia myśli chrześcijańskiej wobec innych jest absolutna, myśl ta bowiem nie ma zaciemnienia ludzkiego, lecz jest mocą i mądrością Bożą (Apol 1, 60); nawet platonizm, który najbardziej zbliża się do myśli chrześcijańskiej, jest od niej istotnie różny.


d)  Posiadanie „zalążków lotosowych" nie uwalniało całkowicie od błędów głównie z dwóch powodów: po pierwsze, cząstkowość - Justyn uprzedza Hegla - prowadziła często z konieczności do nie jasności, nieporozumień i sprzeczności, które mogły być usunięte dopiero przez odkrycie całego Słowa ( Apol II, 10), po wtóre, naturalna słabość ludzka oraz szatan i demony zakryły Boską naukę chrześcijan zasłoną nikczemnych oszczerstw celem odstraszania innych ludzi (Apol II, 13); demony szalały szczególnie w przeszłości, przed odkupieniem człowieka, siejąc spustoszenie moralne oraz fałszując prawdę ziaren Logosu ( Apol 1, 5), podsuwając fałszywą wiedzę wróżbiarską, magię, czary i zmyślone baśnie, a nawet sugerując ludziom , co najobrzydliwsze, cześć demonów, co stało się częściowo udziałem Rzymian i powodem z ich strony prześladowania chrześcijan, posiadających pełną prawdę ( np. Apol I, 66); złe demony wymyśliły mitologię pogańską, wielobóstwo, bałwochwalstwo, zwodnicze baśnie, rozniecały nienawiść do prawdy oraz inspirowały mord na heraklicie, Sokratesie, Chrystusie oraz prześladowania innych sprawiedliwych (Apol I, 54 ; II, 8).


e) Myśliciele uczestniczyli w Logosie bezpośrednio - przez używanie naturalnego światła rozumu oraz przez uczestnictwo każdego umysłu w świetle, jakie rozsiewa wokół siebie każda prawda oraz pośrednio - przez objawienie, bądź to starotestamentalne, bądź to - co bardziej podkreślał później - przez osobistą ingerencję rewelacyjną w stosunku do każdego człowieka, który poznawał wyższą Prawdę w świecie stworzonym lub doznawał oświecenia w ramach swojej religii, tworzonej przez Boga (Apol I, 44); w każdym razie i objawienie Logosowe nie jest  zacieśnione do samego chrześcijaństwa".  

(C) CHILIAZM

„Patrząc w przyszłość, św. Justyn nawiązał po części do judaistycznych poglądów chiliazmu (chilioi - tysiąc), czyli milenaryzmu (mille - tysiąc). W II w. przed Chr. Zaczęły się rodzić poglądy, że w czasach mesjańskich nastanie na ziemi tysiącletnie Królestwo Mesjasza, rozumiane jako „nowy raj", wynikający nieodwołalnie z postaci i roli Mesjasza, wyrażający się dobrami duchowymi, a także materialnym. Na rozwoju tego poglądu wpłynęły apokryfy biblijne, głównie I i  II  Księga Henoch, IV Księga Ezdrasza, Księga Jubileuszów, Psalmy Salomonowe, Apokalipsa Barucha i inne. Millenaryzm poparli i judeochrześcijanie I i II wieku, zwłaszcza ebionici, nazarejczycy, cerynitanie i inni. W Rzymie nie bez wpływu były idee Wergiliusza, że po ciężkich czasach powróci jednak Wiek Złoty. Na tle takich poglądów zrodził się także, wspomniany, tekst Ap 20, 1-13 (także: 20-22), mówiący o tysiącletnim Królestwie Chrystusa na ziemi i o oczekującym nas „raju Boga". Jakkolwiek Apokalipsa Janowa Tysiącletnie Królestwo traktowała jako metaforę Kościoła Chrystusowego, mającego istnieć do dnia sądu, to jednak dalsi myśliciele chrześcijańscy coraz bardziej odchodzili od interpretacji metaforycznej, skłaniając się powoli do literalnej.


Millenaryzm zaznaczył nieco wyraźniej Papiasz z Hierapolis w swoim Objawieniu Mów Pańskich z 130 r. Ale prawdziwego przewrotu dokonał Pseudo-Barnaba (I-II w.) ok. 135 r., odrzuciwszy poglądy Platona i stoików, że świat istniał całe dziesiątki tysięcy lat, a stworzenie w ciągu sześciu dni (heksameron) oznacza sześć tysiącleci. Dzień siódmy został zinterpretowany jako tysiącletnia era raju ziemskiego. W Starym Testamencie nie stosowano sześciu dni stworzenia do historii. Dopiero stoicy, idąc za astrologami babilońskimi, dzieli na siedem er, a uczeni irańscy liczą erę jako tysiącletnią. Pseudo-Barnaba poszedł za tą chronologią: Zważcie, dzieci, co znaczy „w sześciu dniach". Znaczy to, że Pan dokonał wszystkiego w sześciu tysiącleciach lat, bowiem u niego „dzień" oznacza tysiąc lat, jak sam twierdzi mówiąc: „Oto dzień Pański będzie jako tysiąc lat" (Ps 90, 4). Tak więc w sześciu dniach, czyli „w sześciu tysiącach lat" ma się wszystko wypełnić. Natomiast „odpoczął dnia siódmego" znaczy, że gdy przyjdzie Syn Jego i połozy kres panowaniu szatana i odmieni słońce, księżyc i gwiazdy, wówczas chwalebnie odpocznie dnia siódmego (15, 4). Za wieczność uważano dopiero „dzień ósmy", idąc chyba za II Księgą Henoch (33, 1). W każdym razie poglądy te, mniej lub bardziej podobne były rozwijane przez św. Justyna, potem św. Ireneusza, Św. Hipolita Rzymskiego, początkowo św. Augustyna i innych.
Św.    Justyn posługiwał się jeszcze w wysokim stopniu alegorią chrześcijańską. Nawiązał on do podziału historii na sześć epok i przyjął epokę siódmą, „szabatnią" (anapausis, Odpoczynku Pana). Epoka siódma była samą esencją telematu, czyli dążenia chrześcijaństwa do spełnienia się jeszcze w historii, choć już na samym jej końcu. Chyba całe chrześcijaństwo wiedziało w duszy, że rzeczy ostateczne spełnią się jeszcze w historii: zmartwychwstanie wielu sprawiedliwych w ciele (Mt 27, 52-53), porwanie żywych ku Chrystusowi w Paruzji ( 1 Tes 4, 17), odzyskanie pełnego życia w Chrystusie (1 Kor 15, 23-25), zmartwychwstanie sprawiedliwych odbierających zapłatę (Łk 14, 14), założenie Nowej Ziemi (21, 1-6) i wreszcie, obiecana przez Chrystusa, stokrotna odpłatna jeszcze na tym świecie (Mk 10, 28), oprócz wieczystej. Wydaje się, że w wizji chrześcijańskiej historii kryje się myśl, iż będzie jakaś era koronująca dzieje świata, ukazująca triumf dobra i prawdy, doprowadzająca światło dojrzałości „czasu żniw", objawiająca historyczny „ Owoc Chrześcijańskiego Życia", tłumacząca, przynajmniej częściowo, dlaczego i w jakim celu było zło w przeszłych epokach. Sama triumfalna Paruzja będzie chyba jeszcze „na tym świecie", a nie dopiero w wieczności; będzie ostatnim Akordem Historii.


Z czasem św. Justyn uległ pokusie przedstawienia tej prawdy w formie bardziej literalnej, kiedy nawiązał wyraźnie do Księgi Jubileuszów z II w. przed Chr. I do Ps 90, 4. Oto ja i wszyscy chrześcijaninie - pisze - zupełnie ortodoksyjni, my wiemy, że nastąpi zmartwychwstanie ciała na tysiąc lat w odbudowanej Jerozolimie, uwolnionej i rozszerzonej, jak to twierdzą prorocy Izajasz, Ezechiel i inni. Oto jak mówi Izajasz o tym tysiącletnim okresie: Będzie nowe niebo i Ziemia nowa,, a nie będą w pamięci rzeczy przeszłe, ani przyjdą na myśl. Bo oto tworzę Jeruzalem na radość, a lud jego na wesele (...). Bo jako dni drzewa żywota będą dni ludu mego (Iz 65, 17-22) (Dial 80, 5 tł. Ks. A. Lisiecki). Izajasz kreśli wizję rajskiego Jeruzalem na ziemi. Św. Justyn powołał się też na Apokalipsę : To, co powiedziano: „Jak dni drzewa żywota będą dni ludu mego", oznacza pod osłoną tajemnicy tysiąclecie. Adamowi bowiem powiedziano, że tego dnia, którego by jadł z drzewa, tego też umrze, i wiemy, że nie skończył lat tysiąca. Rozumiemy tak, że również owo powiedzenie: „Dzień Pański jak tysiąc lat" (Ps 90, 4) odnosi się do tego ustępu. Zresztą i u nas pewien mąż imieniem Jan, jeden z apostołów Chrystusowych, prorokował, że ci co wierzą w naszego Chrystusa, spędzą tysiąc lat w Jerozolimie i potem nastąpi powszechne - zmartwychwstanie, a potem sąd (Dial 81, 4. Por. 31; 32, 51).


Św. Justyn posługuje się ówczesną symboliką liczb, czasów i miejsc. Dzień oznacza jakieś nowe określone bliżej tysiąc lat. Adam nie dożył należnego człowiekowi Bożemu tysiąca lat, bo zgrzeszył (Rdz 5, 5), żył lat 930, resztę 70 lat - pozostawiając jako przeciętny wiek dla ludzi grzesznych. Zmarł zaś zapewne w piątek, jak Chrystus, i śmierć nastąpiła nad miejscem grobu, gdzie był Adam pochowany. Justyn dodał do Księgi Jubileuszów Ps 90, 4. Ale sam tekst Izajasza miał ideę tysiąca lat. Bowiem wyrażenie ówczesnego pisma: jak dni drzewa żywota będą dni ludu mego, oznacza tysiąc lat. Potwierdza to Księga Jubileuszów, że drzewo żywota istnieje tysiąc lat. Wypowiedź Justyna trzeba zatem rozumieć, mimo wszystko, symbolicznie: po sześciu tysiącleciach nastąpi związane z Królestwem Logosu. Będzie to era dojrzałego i doskonałego Ludu Bożego i Kościoła. Będzie doczesną Racją dotychczasowej historii nasion Logosu i samego Logosu wcielającego się w świat doczesny. Święty męczennik, zamordowany w Rzymie za wyznawanie chrześcijaństwa, nie głosił żadnego królestwa w doczesności: Słyszycie, że oczekujemy jakiegoś królestwa i nie zastanawiając się głębiej od razu przypuszczacie, że mamy na myśli królestwo ludzkie, gdy tymczasem my mówimy o królestwie Bożym (...). Gdybyśmy ludzkiego spodziewali się królestwa, z pewnością zapieralibyśmy się raczej wiary, by ocalić życie. Leczmy nadziei naszej nie pokładamy w doczesności (Apol I, 11). Czas historii zarazem czas walki Logosu z Anty-Logosem zakończy, według Justyna, dopiero „dzień ósmy", czyli dzień życia wiecznego. Ale dzień siódmy u Justyna nie ma nic z wieczności. Obrazuje on co najwyżej żywą wiarę chrześcijan, że Logos i Ewangelia przynoszą na ziemię żywą prawdę, prawdziwe dobro, godne Boga i Człowieka owoce dziejów. Nawet gdyby przyjąć Orygenesowi interpretację Apokalipsy o erach jako siedmiu królach i ósmej Bestii, to według Justyna „siódmy król" przyjdzie na krótko, a ósmy jest Bestia, która jest spośród siedmiu i zdążą na zagładę  (Ap 17, 10-11). Ostatnia Epoka Kościoła zatem ma być także ogniwem próby, by nie popaść w dzień ósmy Bestii.


Trzeba przyznać, że po św. Justynie rozwijała się idea millenaryzmu najpierw w sensie duchowym, a potem i materialnym. W sensie duchowym miało to być Tysiącletnie Królestwo Chrystusa Króla, Prawdy, Pokoju, Sprawiedliwości, Rozpoczętej Nieśmiertelności Świętych, Wolności Ducha, Nagrody za cnotę, odpłaty za męczeństwo. W sensie bardziej doczesnym miałoby to być Królestwo szczęścia, dobrobytu, radości życiowych, wolności od trudu pracy, łagodnego klimatu, obfitości pokarmu i napoju, wino miało płynąć w potokach, a miód miałby spływać z gór, miałoby nie być chorób, ani konfliktów ludzkich, ani śmierci, miałby to być czas twórczości, muzyki, sztuki, miłości, poezji. Takich fantazji jednak św. Justyn nie posiadał: dla niego Kościół aż do dnie „ósmego" polegał na życiodajnym związaniu „mądrości z czynem" (Apol I, 3 ; Dial 3)".    

(D) OCENA  

„Ostatecznie historia powszechna dla św. Justyna oznacza rozlewanie przez Boski Logos swego rozumu, światła, prawdy, życia i wolności, na wszystkich ludzi, na wszystkie pokolenia i na wszystkie narody przeszłości i przyszłości, by, zwłaszcza poprzez Kościół, wejść razem z Logosem i całym osobistym wkładem historycznym - na łono Ojca, który Swoje Słowo zrodził i na świat posłał. Były to poglądy śmiałe, głębokie, uniwersalistyczne i „ekumeniczne", zwłaszcza miedzy judaizmem a hellenizmem. Św. Justyn dał początek prawdziwej i pełnej myśli i teologii chrześcijańskiej. Nie operował jednak dostatecznie szerokim zespołem pojęć i źródeł".    



Źródło: Cz. St. Bartnik, Historia Filozofii, Gaudium, Lublin 2001




Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 1675


  • Nyni otpuszczajeszy

  • Tropar Uspeniju

  • Sława w wysznich Bohu

  • Boh Hospod' i jawysia nam


Z którym pojęciem najbardziej utożsamiasz grekokatolików?