Ukraiński rok obrzędowy: Objawienie Pańskie
19 stycznia według kalendarza juliańskiego czyli starego stylu większość Ukraińców (prawosławnych i grekokatolików) obchodzi święto, które ma swoją nazwę cerkiewną Bohojawłenije Hospodnie, co znaczy „Objawienie się Pana”, i nazwy ludowe Wodochrestia lub Jordan. To święto upamiętnia chrzest Jezusa Chrystusa w rzece Jordan, dokonany przez Jana Chrzciciela, który to fakt został opisany przez wszystkich czterech Ewangelistów.
Święto Jordanu odpowiada czasowo ustalonemu w Kościele Rzymskoka-tolickim świętu Trzech Króli, które upamiętnia inny fakt z życia Chrystusa, a mianowicie pokłon nowonarodzonemu Mesjaszowi przez przybyłych z różnych stron władców, których też nazywają mędrcami (por. słowa z kolędy „Mędrcy świata Monarchowie gdzie spiesznie dążycie!”).
To święto zwane przez Ukraińców Wodochreszcze albo Jordan obok swojej treści religijno-liturgicznej weszło bardzo wyraźnie i interesująco do ludowej tradycji. Adam Fischer – autor szkicu wydanego jeszcze przed wojną o tradycji ludowej tak charakteryzuje zwyczaje Ukraińców, związane z tym świętem:
„Na uroczystość Bohojawłenia czyli Jordanu idą wszyscy do studni lub rzeki, z której po skończonej ceremonii (czyli po odprawieniu liturgii i poświęceniu wody) czerpią wodę święconą. W domu robią z żytnich kłosów kropidło, którym skraplają całą chatę, stajnię i bydło. Rozrabiają wodą święconą także glinę i malują krzyże na drzwiach domu i stajni. Wody święconej używają też jako lekarstwa dla siebie, dolewają do lekarstw bydlęcych i do poidła, dawanego krowie po ocieleniu”.
Owa woda święcona podczas Mszy św. w tym dniu miała taką moc, że według wierzeń ludu duchy wodne zwane „Wodianykami” dzieci swoje „przed Jordanem wyciągają na brzeg, aby nie popiekła ich woda święcona” – jak stwierdza Adam Fischer.
Podobnie o uroczystościach i zwyczajach w tym dniu pisał w roku 1990 profesor Roman Reinfuss w odniesieniu do zwyczajów na pograniczu łemkowsko-bojkowsko-nadsańskim:
„W dzień „Bohojawłenia” około godziny 6 rano wszyscy udawali się na nabożeństwo do cerkwi, skąd wychodziła nad rzekę uroczysta procesja z zapalonymi świecami i chorągwiami, prowadzona przez księdza w szatach liturgicznych. Na rzece była już przygotowana spora przerębla, a obok niej z wyłupanego lodu ułożony krzyż. Ksiądz święcił wodę, w której zanurzał drewniany pięknie rzeźbiony krzyż i „trijcię” (potrójny świecznik). Od tego momentu woda w przerębli stawała się „jordańską” wodą. Ludzie czerpali je do naczyń, nieśli do domów i skraplali nią swoje „chyże” (chałupy, domy), a resztę trzymali jako lekarstwo w razie choroby”.
Prawie wszyscy etnografowie opisujący doroczne święta i zwyczaje z nimi związane w Ukrainie i przez Ukraińców przedstawiają podobne i jeszcze inne obchody i wierzenia łączone ze świętem Jordanu.
Woda „jordańska” była też czerpana w tym dniu przez katolików obrządku łacińskiego, którzy takiej uroczystości w swoim obrządku nie mieli. Wierzono bowiem w jej siłę i moc, skuteczność. Woda święcona podczas uroczystości jej poświęcenia w tym dniu „oczyszcza człowieka i niszczy w nim wszelkie zarodki chorób, łamie moc nieczystych duchów, które od tej chwili nie mogły już ludziom szkodzić”.
Wigilię Jordanu obchodzono podobnie jak wigilię przed Bożym Naro-dzeniem, nazywa się ona „Szczedryj” albo „Bohatyj” weczir. W tym dniu i przy okazji tego wieczoru śpiewane są specjalne pieśni zwane szczedriwkami, w których zawarte są życzenia najlepsze dla gospodarzy i innych członków rodziny. Zwyczaj „szczodrowania” na terenie południowych części dzisiejszego województwa lubelskiego tak opisywał jeszcze pod koniec XIX wieku Bronisław Sokalski: „Kilka lub kilkanaście dziewcząt zbiera się razem, przychodzą pod okna chaty i pytają się: „Czy pozwołyte szczedruwaty?”. „Prosymo” odpowiadają gospodarze i zwykle zapraszają do izby. Odmawiać się nie godzi. Dziewczęta pytają dalej, komu mają szczedrować; inne bowiem pieśni śpiewają gospodarzowi, inne kawalerowi, inne dzieciom itd. Dla dziewcząt przygotowane są pierogi pieczone i bałabuszki, nierzadko i kiełbasa, którymi je obdarzają za szczedrowanie, a dają także kilka krajcarów (pieniądze austriackie)”.
Autor: Michał Łesiów
Fragment rękopisu pt.: „O Ukrainie prawie wszystko”
fot. I. Kondrów






