† JERZY NOWOSIELSKI NIE ŻYJE † [ 1923 – 2011 ] †
W Krakowie zmarł Jerzy Nowosielski, jeden
z najwybitniejszych polskich malarzy o międzynarodowej sławie. Miał 88
lat, od dawna chorował.
Urodził się w Krakowie 7 stycznia 1923 roku z matki katoliczki i ojca
unity, pochodzącego z ruskich Łemków. Wcześnie wykazywał plastyczne,
a także muzyczne uzdolnienia. Początkowo pasjonował się impresjonizmem
i ekspresjonizmem, potem zainteresował go kubizm. Wojna przerwała jego
gimnazjalną naukę. W 1940 roku podjął naukę w Instytucie Sztuk
Plastycznych, tzw. Kunstgewebeschule. Traktowany przez Niemców
jak szkoła zawodowa, instytut był zakonspirowaną Akademią Sztuk
Pięknych, gdzie nauczali dawni profesorowie krakowskiej uczelni.
Przyszłość widział w klasztorze
Maturę Nowosielski zdał we Lwowie, po przebyciu trzymiesięcznego kursu.
Przyszłość widział wówczas w klasztorze. Prawie się to ziściło, bowiem
w 1942 roku rozpoczął naukę w nowicjacie Ławry św. Jana Chrzciciela.
Do klasztornych zajęć należało namalowanie ikony i Nowosielski zaczął
zdobywać tę umiejętność. Dostąpił nawet zaszczytu malowania cerkwi
w Bolechowie, lecz został stamtąd odesłany do Krakowa na dłuższą
kurację, jakiej wymagało ostre zapalenie stawów. Choroba okazała się
przełomem. Nowosielski utrzymywał, że wówczas zmienił swój światopogląd.
„Przestałem być wierzący, nawróciłem się na ateizm, a potem stałem się
spirytualistą” – pisał. Jak to u młodych ludzi bywa, każdy z tych stanów
okazał się przejściowy.
W 1945 roku, po wojnie, Nowosielski podjął studia na krakowskiej ASP
u profesora Eibischa. Został przyjęty od razu na trzeci rok. Po
półtorarocznej nauce zarzucił jednak studia, czują własną odrębność,
obcość wobec ustalonych na Akademii metod nauczania. Nowosielski nigdy
nie malował niczego z natury, a dla studenta ASP to była podstawa
edukacji!
W owym czasie działała w Krakowie towarzystwo tzw. Nowoczesnych,
z którymi artysta się związał. Wystawiał wespół z kantorem Brzozowskim,
Mikulskim, Skarżyńskim, lecz ciągle był niezadowolony z własnych
osiągnięć.
Abstrakcja uduchowiona
Dopiero rok 1947 Nowosielski uważał za istotny w swej plastycznej
biografii: „wynalazł” uduchowioną formę abstrakcji. „Od tego czasu
zacząłem przeżywać stan rozdwojenia jaźni artystycznej. Z jednej strony
interesowała mnie abstrakcja geometryczna, z drugiej zaś pewne elementy
figuracji… Ikona uświadomiła mi, że te dwie tendencje w sztuce się
nie wykluczają, a wręcz przeciwnie, w każdym dobrym obrazie muszą
ze sobą współistnieć”– mówił.
Tej koncepcji sztuki Nowosielski pozostał wierny do końca. Obrazy
komponował z nieskomplikowanych figur geometrycznych, z uproszczonych
form pejzażowych, ze stylizowanych postaci kobiecych. Niekiedy
dominowały ludzkie sylwetki; innym razem na płótnach mistrza
pojawiały się wyłącznie abstrakcyjne kształty bądź tylko krajobrazy.
Nonkonformistyczna postawa rzadko kiedy pomaga karierze, a okresie
socrealizmu oznaczało to skazanie się na artystyczny niebyt. W 1949 roku
na Zjeździe Związków Plastyków w Nieborowie Jerzy Nowosielski wystąpił
przeciwko naginaniu sztuki do politycznej idei. Zrezygnował też
z udziału w wystawach, a następnie z posady w Wyższej Szkole Sztuk
Plastycznych, Przeniósł się do Łodzi, zaczął pracę jako kierownik
artystyczny Państwowej Dyrekcji Teatrów Lalek. Utrzymywał się głównie
z polichromowania cerkwi i kościołów. Te zajęcia pomogły mu
skrystalizować własny malarski styl, a jednocześnie – zrozumieć samego
siebie.
Pisał o tym: „To nie była chęć naśladowania ikony. To był pewien zbieg
okoliczności w mojej praktyce malarskiej, który zmusił mnie
do realizacji jednoczących elementy iluzji przestrzennej przedmiotu
i płaskich struktur geometrycznych. To doprowadziło mnie do pewnego typu
myślenia o malarstwie, które nazwałbym myśleniem »teologicznym«”.
W 1954 roku Muzeum Narodowe w Warszawie po raz pierwszy zakupiło
do swych zbiorów abstrakcyjne płótno Nowosielskiego „Dom ptaków”.
Od następnego roku muzea dokonywały podobnych zakupów systematycznie –
Nowosielski stawał się znany. Jego pozycja rosła, coraz więcej wystawiał
w kraju i za granicą. W 1956 prezentował Polskę na Biennale w Wenecji;
w 1957 roku został wykładowcą Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych; w 1959
wystawiał na Biennale w Sao Paulo; na XV-lecie PRL otrzymał nagrodę
państwową II stopnia; w 1962 roku wrócił do Krakowa (do końca życia tu
pozostał) i objął pracownię malarstwa na ASP. Prowadził ją przez 30 lat,
do 1992 roku. W 1963 roku na wielkiej retrospektywie w warszawskiej
Zachęcie pokazał 140 płócien. Pisał wówczas o nim Jerzy Stajuda: „Dziwny
to ikonopis, który korzysta obficie z odkryć psychoanalizy, doświadczeń
surrealizmu, nie stroni od geometrycznej abstrakcji”.
Inność prawosławia
W latach 60. artysta zaczął publikować w „Znaku” teoretyczne
przemyślenia malarskie połączone z refleksją religijną. Z tych tekstów
złożył później książkę „Inność prawosławia”. Zgodnie z przekonaniami,
Nowosielski przez całe życie podejmował się wielu realizacji
kościelnych. Jednym z najpiękniejszych jego dokonań jest kościół
w Wesołej. Jego dziełem są tu Stacje Drogi Krzyżowej, sprzęty, szaty
liturgiczne i cały wystrój wnętrza. Natomiast do kościoła Reformatów
w Krakowie artysta wykonał, oprócz Stacji Drogi Krzyżowej, także panneau
ołtarzowe. W cerkwi Zaśnięcia Matki Bożej w Lourdes zaprojektował
i wykonał polichromię; w cerkwi Podwyższenia Krzyża Świętego w Górowie
Iławieckim ikonostas i polichromię, w kościele w Nowych Tychach krzyż
ołtarzowy.
To tylko niektóre przykłady jego dorobku w zakresie malarstwa
religijnego. Innego typu monumentalnymi pracami malarza były scenografie
teatralne, jak na przykład do „Antygony” Sofoklesa w reżyserii
i transkrypcji Helmuta Kajzara (1982). Uczestniczył w blisko 100
wystawach indywidualnych, ponad 250 zbiorowych w Polsce i poza
granicami.
Pod koniec lat 90. wraz z żoną Zofią założył fundację Nowosielskich, aby
wspierać utalentowanych artystów, przyznając im stypendia i doroczne
nagrody. Był wyjątkowo sprawiedliwy w ocenach. W taki sam sposób
traktował ministra i robotnika. Równie nieprzejednany w artystycznych
wyborach, zajmował zawsze własne stanowisko. I tak na przykład uwielbiał
Bacona, Warhola zaś nazywał szmaciarzem, dodając „choć to taki sam
Łemko jak ja”.
_______
Monika Małkowska
źródło: www.rp.pl







