Egzegeza perykopy o faryzeuszu i celniku (Łk 18, 9-14).
9 Opowiedział też niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a
innymi gardzili, tę przypowieść: 10 Dwóch ludzi przyszło do
świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Łukasz plastycznie przedstawia pielgrzymkę bohaterów przypowieści do Świątyni i
ich typowy dla Żydów sposób modlitwy: obaj wstępują [na wzgórze świątynne] na
modlitwę w określonym przez przepisy liturgiczne czasie (por. Dz 3,1); modlą
się stojąc na dziedzińcu przed Przybytkiem, daleko od siebie (w. 13), co dobrze
odzwierciedla dzielącą ich społeczną przepaść; faryzeusz modli się
prawdopodobnie – jak większość Żydów ‑ z twarzą wzniesioną ku niebu, celnik zaś
całą swoją postawą okazuje skruchę i uniżenie przed Bogiem; po zakończonej
modlitwie zstępują obaj ze Świątyni do miasta (w. 14). Przypowieść adresowana
jest do ludzi pobożnych i gorliwych, którzy słusznie mogli uważać się za
przyjaciół Boga. Jezus nie krytykuje bynajmniej pobożnych praktyk faryzeusza,
ani nie odmawia wartości jego modlitwie! Chce natomiast uwolnić go od pogardy
dla innych i otworzyć mu oczy na inną formę sprawiedliwości – dar Boga, o którym
on – gorliwy w wypełnianiu Prawa – nie ma pojęcia (por. Flp 3,4-11).
11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem
jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten
celnik.
Jest to echo autentycznej żydowskiej modlitwy, zapisanej w Talmudzie: Boże, dzięki Ci, że umieściłeś mnie pośród tych, co mieszkają w domu
Mądrości, a nie we wszystkich innych pomieszczeniach. Ja wstaję wcześnie rano,
aby studiować Torę, oni – by zajmować się sprawami bez znaczenia... Nie jest to zatem
modlitwa wyimaginowana czy karykaturalna, ale autentyczna, do dziś praktykowana
przez pobożnych Żydów.
Na samym jej początku stoi piękne słowo: eucharistô soi – dziękuję Ci! Jest to wyznanie, że sam Bóg jest sprawcą dobra, jakie stało się udziałem
faryzeusza. To Bóg sprawił, że nie jest on grzesznikiem i że żyje zgodnie z
Prawem.
Inni, o których mówi faryzeusz, to najpierw zdziercy (gr. hárpages) – ludzie drapieżni, którzy jak wilki
chciwie rzucają się na wszystko, co tylko mogą ukraść lub przemocą wydrzeć
drugiemu (por. Mt 7,15; 1Kor 6,10; Hbr 10,34); nie było to zjawiskiem rzadkim -
celnik Zacheusz przyznaje się do szantażu i wymuszeń (Łk 19,8). Dalej są to oszuści
(ádikoi), łamiący z łatwością przykazania Boże,
zwłaszcza dotyczące uczciwości, rzetelności i dotrzymywania słowa (por. Łk
16,10n). Wreszcie cudzołożnicy (moichoí), łamiący najświętsze
przymierze stworzone przez Boga między dwojgiem ludzi.
Punktem kulminacyjnym tego crescendo, w którym faryzeusz
wylicza niegodziwości popełnione przez innych, ale nie przez niego, jest
pogardliwe „ten tu celnik” (por. podobne wyrażenie w 15,30!).
12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co
nabywam.
Post połączony z żarliwą modlitwą jest wyrazem głębokiego ukorzenia człowieka
przed Bogiem. Taką postawę przyjmuje np. Dawid błagający o życie poczętego z
cudzołóstwa dziecka Batszeby (2Sm 12,15nn), czy też Achab, pyszny król Izraela,
po tym jak prorok Eliasz zapowiedział mu zagładę za zbrodnię popełnioną na
Nabocie z Samarii (1Krl 21,27nn). Post jest też wyrazem całkowitego zawierzenia
Bogu i błagania o pomoc, jakie zanosi człowiek prześladowany (Ps 69,11; 109,21nn).
Post faryzeusza, praktykowany dwa razy w tygodniu, choć Prawo wymagało tego od
wiernych Bogu tylko raz do roku, w dzień Przebłagania (Kpł 16,29), był więc
wyrazem wielkiego oddania Bogu i pokory wobec Niego.
Dziesięcina to dar wydzielany z własnych dochodów, przeznaczony na kult
świątynny oraz na pomoc ubogim. Sprawiedliwy Tobiasz – wielki czciciel Boga i
jałmużnik – składał w ofierze dziesięć procent dochodów na jedno i na drugie
(Tb 1,6nn), i tego samego uczył swego syna (4,7-11).
Faryzeusz z przypowieści jest zatem autentycznym sprawiedliwym Starego
Testamentu, który służy Bogu całym swoim życiem, zgodnie z przepisami Prawa, z
podziwu godną gorliwością.
Jedyny, ale za to bardzo poważny zarzut, jaki można mu postawić, to owa pycha,
która każe mu zmykać się w sobie i pogardzać innymi. Dosłownie tłumacząc w. 9,
faryzeusz ma ich za nic. Opisując jego modlitwę Jezus używa ciekawego zwrotu pros heautòn, co znaczy dosłownie – modlił się do siebie samego. Zwracając się do Boga,
nie wchodził w gruncie rzeczy w komunię z Bogiem, lecz adorował samego siebie i
własną doskonałość.
13 A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił
się w piersi, mówiąc: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!
Modlitwa celnika również tchnie autentyzmem i jest echem psalmów, dobrze
znanych każdemu wierzącemu Żydowi: Wspomóż nas, Boże
zbawienia naszego, przez wzgląd na chwałę Twojego imienia, i wyzwól nas, i
odpuść nasze grzechy przez wzgląd na Twoje imię (Ps 79,9; por. 25,11;
51,3nn; Est 4,17). Celnik woła: hilasthēti mou! – pojednaj mnie ze sobą, wymaż grzech, który mnie od Ciebie odłączył! Modli się całym sobą:
sercem, umysłem i ciałem, żarliwie i intensywnie, przez dłuższy czas (forma gramatyczna
imperfectum). Całym ciałem – rzec można – czuje
ciężar przygniatających go grzechów. Wyznaje je z pokorą, nie szukając żadnych
usprawiedliwień. Inwokacja Boże wyraża jego mocną ufność w to, że Bóg
jest obecny, bliski i że niezawodnie przyjdzie mu z pomocą (por. Dn 3,29-35).
Rzeczownik grzesznik w tym zdaniu opatrzony
jest rodzajnikiem określonym (ho hamartōlòs), przez co celnik chce
powiedzieć, że nie jest on jednym z wielu grzeszników, ale grzesznikiem par excellence (por. 1Tm 1,15!) i nie próbuje porównywać się z innymi, w przeciwieństwie
do faryzeusza, który myśląc o grzesznikach ma na myśli innych, ale nie siebie samego (w. 11).
14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy
bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.
W poprzednich trzech
wersetach zabierali głos dwaj oranci, teraz sam Jezus w
imieniu Boga wydaje osąd w ich sprawie.
Przede wszystkim,
wbrew wielu potocznym opiniom, Jezus wcale nie potępia modlitwy faryzeusza!
Werset z wyrażeniem par’ekeinon należało by
przetłumaczyć: ten odszedł do domu usprawiedliwiony inaczej
niż tamten. Jezus nie pochwala zatem modlitwy jednego odrzucając modlitwę drugiego, lecz
wskazuje na pewną gradację, różnicę stopnia, w jakim obaj osiągają
usprawiedliwienie przed Bogiem. Podobną ocenę widać w rozróżnieniu pomiędzy
faryzeuszem Szymonem, a płaczącą, grzeszną kobietą, która podczas uczty obmyła
nogi Jezusa: Który [dłużnik] będzie bardziej miłował? (…) Odpuszczone są jej liczne grzechy,
ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje (Łk 7,40-47). Obaj
modlący się doznali łaski, ale w niejednakowym stopniu i każdy w inny sposób. W
porównaniu z przekonanymi o swej wyższości faryzeuszami, skruszeni grzesznicy,
opłakujący swe grzechy, okazują się być bliżsi serca Boga, choć patrząc po
ludzku stoją z daleka i w przekonaniu innych nawet nie mają
prawa stawać przed Bogiem.Z drugiej strony nie można wyciągać z tej
przypowieści wniosku, jakoby pobożne akty faryzeusza – modlitwa, post i
jałmużna – były niepotrzebne, czy godne zlekceważenia. Sam Jezus potwierdza, że
ich praktykowanie jest czymś oczywistym w życiu Jego uczniów (por. Mt 6,1-18).
Są one rzeczywiście stylem życia prawdziwych przyjaciół Boga. Przestrzega
jedynie przed hipokryzją polegającą na celebrowaniu siebie samego, szukaniu
ludzkich gratyfikacji i na traktowaniu pobożności w sposób merkantylny, jakoby
w zamian za nią „coś się nam od Boga należało”.
Jezus otwiera równocześnie jeszcze inną drogę do przyjaźni z Bogiem, dostępną
dla celników i nierządnic, którzy nie mogą się
pochwalić żadnym dobrym czynem: przebaczenie grzechów i odkupienie gratis, z łaski, za cenę krwi Baranka (Tt 3,3-7). Na tym polega nowość
Ewangelii.
MEDITATIO
1.
Ewangelia dzisiejsza objawia zaskakujące oblicze sprawiedliwości Boga, która
jest inna niż sprawiedliwość ludzka. Jest ona tym większa, im większy jest
grzech człowieka sprowadzający nań degradację i upodlenie. Sprawiedliwość Boża
podnosi człowieka z jego upodlenia, rehabilituje go i pozwala człowiekowi
spojrzeć znowu na siebie z szacunkiem! Bóg Sędzia sprawiedliwy bierze człowieka
w obronę przed nim samym, chroni przed potępieniem ze strony innych, lub przed
samopotępieniem, i otwiera przed nim nową przestrzeń wolności i nadziei: idź, a odtąd już nie grzesz! (J 5,14; 8,11). Bóg ocala ludzi
zniszczonych i zdeptanych, upomina się o wszystkich pokrzywdzonych.
2.
Jezus domaga się, by w życiu chrześcijańskim łączyć w jedną całość obie „drogi
sprawiedliwości”. Nie są one sobie przeciwstawne, lecz komplementarne. W życiu
chrześcijanina koniecznie potrzebne jest zarówno wyznawanie grzechów i wołanie
o miłosierdzie, jak i czynna miłość względem Boga i ludzi oraz dziękczynienie
za dobro, jakie mogliśmy spełnić. Jeśli zabraknie jednego z tych dwóch
elementów, grozi nam faryzejska hipokryzja albo zuchwałe myślenie, że można żyć
bezbożnie i liczyć, że przed śmiercią jakoś zdążymy się pojednać z Bogiem.
Otrzymane usprawiedliwienie zobowiązuje do współpracy z łaską i do
zaangażowania, by odtąd żyć według otrzymanej godności i wolności synów Bożych
(Ga 5,13). Usprawiedliwienie jest darem Boga, który głęboko przemienia życie
człowieka.
3.
Warto przyjrzeć się dokładniej postawie faryzeusza, by zobaczyć, co utrudnia mu
wejście w nawrócenie takie, jakie dokonało się np. w życiu Szawła-Pawła,
gorliwego faryzeusza (Flp 3,5-8). Podobne pokusy mogą utrudniać nam dobre przeżywanie
modlitwy i spowiedzi sakramentalnej:
a. na modlitwie faryzeusz wylicza swoje dobre
uczynki, ale nie widzi żadnych grzechów, budując dość jednostronny obraz siebie
samego;
b. wylicza grzechy, których nie popełnił (nie obrabowałem, nie oszukałem, nie zdradziłem żony...), przez co uchyla się
przed nazwaniem po imieniu zła, którego się dopuścił (pogarda i osądzanie
drugiego, narcyzm etc.);
c. im trudniej mu dostrzec ciemną stronę
własnej osoby, tym łatwiej spowiada się z grzechów bliźniego (zdziercy, oszuści, rozpustnicy). Przekonany o własnej sprawiedliwości,
popełnia wielką niesprawiedliwość, z której nie zdaje sobie sprawy!
d. jego modlitwa staje się właściwie
monologiem, w którym dominuje „ja”.
CONTEMPLATIO
1. Jakie
dobro udało ci się ostatnio spełnić wobec drugich? Zobacz, że u źródła twoich
dobrych czynów stoi Bóg i Jego dar łaski (Ef 2,10). Obudź w sobie
dziękczynienie za dobro, które Bóg przez ciebie rozsiał w świecie.
2. Zobacz również momenty, kiedy to przygnieciony własnym grzechem otrzymałeś łaskę, która cię postawiła na nogi, odbudowała twoją godność i przywróciła do komunii z Bogiem i z braćmi. Czy widzisz, że im bardziej się uniżasz w uznawaniu i wyznawaniu własnych grzechów, tym więcej doznajesz łaski, która cię wywyższa w sprawiedliwości i świętości wobec Boga? Im więcej naszej nędzy, tym miłość Boga bardziej pochyla się nad nami.
ACTIO
Czego mi brakuje w dziedzinie modlitwy, umartwienia i jałmużny? Co powinienem
zmienić w moim przeżywaniu sakramentu pokuty i pojednania? Co uczynię
konkretnie w najbliższym czasie, aby dobre natchnienia Ducha Świętego otrzymane
podczas tej medytacji, znalazły odbicie w realnym postępowaniu?
ks. Józef Maciąg, Lublin







