Rozważanie biblijne: miłować nieprzyjaciół (Łk 6,27-38)
Miłujcie waszych nieprzyjaciół
Wszystkie narody obchodzą święta upamiętniające zwycięstwa odniesione nad nieprzyjacielem, wyrzucenie z własnych granic tego, kto zagrażał wolności i niezależności ludu.
W nowożytnych językach słowo nieprzyjaciel posiada bardzo silną wymowę i odnosi się do człowieka, który pragnie nam wyrządzić krzywdę. Wyrażenie biblijne ma nieco słabsze znaczenie i oznacza kogoś, kto po prostu nie chce naszego dobra.
Dlatego też psalmista mówi, iż mamy więcej nieprzyjaciół, niż włosów na głowie (por. Ps 40,13). Wbrew temu, co mówi Ewangelia, my nie kochamy naszych nieprzyjaciół, staramy się uwolnić od nich, albo przynajmniej nie mieć z nimi nic do czynienia. Czy nam się to udaje?
Plutarch mawiał, iż nieprzyjaciele są pożyteczni: uczą nas bowiem cierpliwości i odwagi. Tak jak gałęzie drzew stają się bardziej wytrzymałe i elastyczne pod uderzeniami podmuchów wiatru, tak też silniejszy jest człowiek i łatwiej się dostosowuje do sytuacji, jeśli od młodości zmaga się z nieprzyjaciółmi. Jest to zasada wychowania spartańskiego.
Ale czy są to wystarczające przyczyny, aby kochać nieprzyjaciół w takim znaczeniu, w jakim nawołuje nas do tego Ewangelia? Z całą pewnością nie, jednak tego typu podchodzenie do nieprzyjaciół jest wyrazem rozsądnej postawy wobec rzeczywistości.
Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą
Dzieci wychowywane w Sparcie musiały ćwiczyć się w walkach i wykazać większą od innych siłą. Jest to marzeniem każdego chłopca. Wszyscy jednak wiedzą iż siły człowieka nie mierzy się jego muskularni.
Ważniejsza jest siła duszy, gdyż także wewnątrz niej toczy się walka. Wszyscy posiadają swoich nieprzyjaciół, również naukowcy czy artyści i często wałka kulturowa, na płaszczyźnie idei, może trwać nawet całe życie.
Ewangelia nie chce zanegować tej rzeczywistości. Jaki jednak nowy element występuje w nauczaniu Chrystusa? Także Jezus pragnie mieć uczniów silnych, odważnych, zdolnych do odniesienia zwycięstwa, jednak na polu Ducha Świętego, gdzie kwitnie miłość i gdzie zbiera się jej owoce. Kto wykazuje, iż jest silniejszy w tej cnocie, zwycięża w sposób definitywny i staje się mocny na podobieństwo Boga - który jest miłością.
Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie i wy im czyńcie
Wiele mówi się o miłości, często skarżymy się, iż na świecie jest jej tak mało. Należy umieć rozróżnić postawę pełną miłości od jej konkretnej realizacji. Mówi się w żartach, iż żona gotowa jest pójść w ogień za mężem, ale nie umie zrobić mu takiej kawy, jaką on lubi.
Niełatwo jest wyrazić poprzez gesty miłość, którą odczuwamy w sercu.
Ewangelia proponuje nam konkretną radę, wypróbowaną przez wielowiekowe doświadczenie. Nie podoba mi się, kiedy inni źle o mnie mówią? A więc ja o innych źle nie mówię. Jestem zadowolony, kiedy ktoś udziela mi pomocy w trudnej sytuacji? Zatem jestem gotowy uczynić to samo, kiedy inni potrzebują mnie.
Obserwując bacznie moje uczucia, nauczę się jak kochać innych tą miłością, którą mam dla siebie.
Źródło: Tomáš Špidlik - Medytacje nad Ewangelią dni powszednich.






