Strona główna » Aktualności » Metropolita Andrzej Szeptycki - II wojna światowa i Polacy

Metropolita Andrzej Szeptycki - II wojna światowa i Polacy



II wojna światowa wybuchła w czasie, kiedy Metropolita Szeptycki miał 74 lata. Już od 9 lat cierpiał z powodu paraliżu i nie rozstawał się z wózkiem inwalidzkim. Bezpowrotnie stracił panowanie nad prawą ręką, a z czasem i lewą. Pomimo tak poważnie zachwianego stanu zdrowia, Metropolita aktywnie angażował się w życie Kościoła i miał trzeźwy pogląd na rzeczywistość i rozumiał dolę swego społeczeństwa.  Z owego okresu, na uwagę zasługuje apel Metropolity do ukraińskich organizacji politycznych o zachowanie neutralności podczas wojny niemiecko-polskiej, co równało się ze sprzeciwem wobec powstania antypolskiego.

 

W liście z 1 września 1939 roku zobowiązał duchowieństwo do wpływania na wiernych, aby nie dali się zmanipulować propagandzie niemieckiej. Prosił, aby szczególną uwagę zwrócić na młodzież: „nie dajcie się nakłonić do żadnych aktów (...) nieposłuszeństwa wobec władzy - przestrzegał - zachowajcie rozwagę i spokój, jedność i zgodę, we wszystkim kierujcie się rozumem popartym wiarą. Przykazania Boże niech będą drogowskazem Waszego postępowania i Waszej drogi".

 

Stanowczo protestował przeciwko bratobójczym walkom polsko-ukraińskim. A. Szeptycki był wielkim mediatorem i zwolennikiem pojednania polsko-ukraińskiego. Do pierwszych kontaktów przedstawicieli ZWZ z Metropolitą Szeptyckim doszło w kwietniu i czerwcu-lipcu 1940 roku. Władysława Piechowska reprezentująca stronę polską twierdziła, że rozmowy trwały kilka godzin i były prowadzone w serdecznej i wysoce kulturalnej atmosferze. Metropolita opowiadał się za współpracą polsko - ukraińska i wspominał o swej pomocy udzielanej łacińskiemu duchowieństwu.  Mało znany jest fakt, że Armia Krajowa otrzymywała stałą pomoc finansową z Watykanu za pośrednictwem A. Szeptyckiego. Kolejny kontakt Szeptyckiego z AK miał miejsce dopiero w czasie okupacji niemieckiej, o czym generał S. Grot - Rowiecki powiadomił Londyn. W obliczu nadciągającej katastrofy metropolita Szeptycki uczynił praktycznie wszystko, aby pogodzić zwaśnione strony, ratować ludzi. Wiemy, że już w 1941 r. rozmawiał z hr. Ronkierem w tej sprawie, ubolewał nad sytuacją, prosił o interwencję u władz podziemia, ale nie znalazł właściwego zrozumienia. 

 

Proponował szefowi polskiej Rady Głównej Opiekuńczej Adamowi Ronkierowi w połowie listopada 1941 r., wydanie wspólnej odezwy do Polaków i Ukraińców wzywającej do zgody, z ich podpisami oraz Wincentego Witosa i abp. A. Sapiehy. Strona polska taką propozycję odrzuciła. 

 

 W 1943 roku abp Bolesław Twardowski zwraca się do abp A. Szeptyckiego o potępienie terroru ukraińskiego. Metropolita w odpowiedzi (18 sierpnia 1943) zaznaczył, że ostatnio już dwukrotnie zwrócił się w tej kwestii do duchowieństwa i wiernych. Jednocześnie prosił o kilka listów ze strony hierarchii rzymskokatolickiej potępiających terror polski skierowany wobec Ukraińców, aby w swoich litach mógł się powołać na listy łacinników, wydane w obronie ludności ukraińskiej. 

 

Szeptycki zwracał się również z prośbą do abp Twardowskiego o wspólnie wydanie listu pasterskiego, potępiający zarówno terror ukraiński, jak i polski. Jednak abp Twardowski odmówił twierdząc, że cała odpowiedzialność spoczywa na Ukraińcach i tylko ich należy stanowczo potępić. Metropolita Szeptycki już 13 września 1943 r. prosi ponownie B. Twardowskiego, aby potępił politykę nienawiści, z której wypływają tak liczne i krytyczne zbrodnie. Niestety, metropolita Szeptycki pozostał osamotniony pośród hierarchii katolickiej, a szczególnie łacińskiej, która nie podęła działań na tak szeroką skalę jak on.

 

 Jednym z możliwych rozwiązań konfliktu polsko - ukraińskiego była propozycja kantonalnego podziału Galicji Wschodniej, którą rozważał jedynie Szeptycki. Nalegał na powołanie mieszanej komisji polsko-ukraińskiej, która zajęła by się opracowaniem statusu terenów  mieszanej narodowościowo ludności. Komisja, jego zdaniem, powinna posiadać charakter zasadniczo oderwany od sytuacji na terenach zamieszkałych przez ludność polską i ukraińską. Takie postawienie sprawy umożliwiłoby, zdaniem ks. Metropolity, beznamiętną rzeczową dyskusję. Opcja kantonalna popierana przez Szeptyckiego, ze strony polskiej nie znalazła żadnego zrozumienia i jakiegokolwiek przyjaznego gestu. Rozwiązanie proponowane przez Londyn pomijało kwestię administracyjną tzn. sprawę rozwiązania autonomii terenowej, a więc i ewentualności ujęć kantonalnych, w taki sposób pominięto milczeniem jądro postulatu Metropolity. Polityka rządu emigracyjnego i podziemia polskiego optowała za stanem granicy wschodniej - status quo ante bellum.

 

W listopadzie 1942 roku Szeptycki występuje ze znamiennym listem „Nie zabijaj", który spotkał się z pozytywną oceną polskiego podziemia pro-londyńskiego. Ale dzisiaj księża: T. Isakowicz - Zaleski, A. Kubasik i J. Wołczański ośmielają się negować uniwersalny charakter listu Metropolity i jego pozytywny wpływ na ówczesną sytuację. 

 

Zachęcał także do podjęcia pokojowych rozmów polsko-ukraińskich w latach 1943-44. Władysław Siła - Nowicki był jednym z przedstawicieli Rządu polskiego, który kilkakrotnie odwiedzał Metropolitę. Relacjonując jedną ze swych rozmów z Szeptyckim, przywołuje jego słowa wypowiedziane na kanwie mordów wołyńskich: „Proszę Pana jestem bezbronny. Nasz naród straszliwie się zhańbił zbrodnią". Metropolita miał również pokazywać W. Sile-Nowickiemu list potępiający zbrodnie i ponownie zadeklarować „Jestem bezsilny".

 

Wszystkie listy metropolity spotykały się  pozytywnymi raportami ZWZ-AK i uznaniem, chociaż w parsie podziemnej znajdowały się tylko drobne wzmianki. Znane jest wystąpienia z sierpnia 1943 roku opublikowane w „Prawdzie" - organie Frontu Odrodzenia Polski. W listopadzie 1943 występuje ponownie z odezwą do narodu ukraińskiego, piętnując w niej zabójstwo i nienawiść: „Każdy, kto nienawidzi swego brata jest zabójcą" (1 J 3, 15). Ów list został wydany w momencie natężonych działań terrorystycznych wymierzonych w ludność Polską.

 

Z początku 1944 roku znany jest kolejny list - „Mir o Hospodi". W nim to wzywał do zaprzestania walk w imię zachowania etyki i miłości chrześcijańskiej, poczucia godności narodowej Ukraińców. Z raportów polskiego podziemia wiemy, że Metropolita Szeptycki podczas okupacji niemieckiej wystąpił z jeszcze jednym listem. Miało to miejsce w pierwszym kwartale 1944 r. Tekst tego litu, przekazanego wąskiemu kręgowi najbliższych, nie jest znany.  Tuż przed śmiercią nawoływał UPA do powstrzymania walk.

 

Niektórzy autorzy, jak choćby A. Kubasik, E. Prus,  nie mogą zrozumieć, że teren Wołynia nie podlegał kościelnej jurysdykcji A. Szeptyckiego i to  nie on ponosi odpowiedzialność za popełnione tam zbrodnie. Można nawet powiedzieć, że gdyby rząd II Rzeczpospolitej pozwolił na rozpoczęcie działalności duszpasterskiej grekokatolików na terenie Wołynia, to możliwe, iż skala mordów choć trochę byłaby mniejsza. Dzięki temu, że część ludności czułaby się zobowiązana do posłuszeństwa względem swego Arcypasterza - Metropolity Szeptyckiego. Rozważając tragedię wołyńską należy przyjąć, że ktokolwiek z ukraińskiej strony zdecydował o wyrzuceniu polskiej mniejszości z Wołynia w czasach okupacji hitlerowskiej, nie z listów Szeptyckiego brał swe natchnienie. Gdy obecnie mówi się o barku skuteczności apeli Metropolity, należy pamiętać o tym, czy była wtedy jakakolwiek realna możliwość skutecznego przekazania ich treści wiernym. Uwarunkowania polityczne były wówczas takie, że niekiedy i zwykli proboszczowie mogli niewiele zdziałać na swoim terenie.

 

Także przed wkroczeniem Armii Czerwonej z inicjatywy Szeptyckiego rozpoczęto kolejne pertraktacje, jednak z uwagi na rozbieżność interesów do porozumienia nie doszło. Wiadomo, że Metropolita był informowany do końca o stanie negocjacji. Duchowieństwo greckokatolickie służyło jako tzw. „skrzynki kontaktowe" i oraz jako pośrednicy między stroną polską i ukraińską. Były to rozmowy oficjalne, a nie prywatne. Siostra zakonna Krystyna - krewna metropolity pisała, że w latach 1942-1943 Szeptycki był bardzo chory i izolowany, twierdziła, że otoczenie ukrywało przed nim wiadomości o skali konfliktu i zbrodni. Może robiono to, bo obawiano się, że całkowita prawda mogłaby go zabić.

 

W okresie II wojny światowej dramatycznie nasiliły się konflikty polsko-ukraińskie i przed śmiercią Metropolita musiał być świadkiem wydarzeń, które potoczyły się inaczej, niż tego pragnął, i które były całkowicie niezgodne z tym, czego przez całe życie nauczał.

 

W opinii wielu współczesnych, w tym także Sługi Bożego Jana Pawła II, był świętym, który powinien dostąpić chwały ołtarza.

 

Ireneusz Kondrów

 

www.andrej.pl

 

ZOBACZ TAKŻE CIEKAWY ARTYKUŁ O METROPOLICIE:

NIEWYGODNY ŚWIĘTY

 

 

 





Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 2560

  • Komentarze (12)


  • Pola wymagane*.

Pokaż wpisy 1 do 10 z 12 | Następne | Ostatnie

Marek
Wpis
Jestem za diakonem Piotrem.
pon styczeń 05, 2009, 14:34:21
Uważam,że diakon Piotr ma rację. Metropolita Szeptycki z pewnością chciał stworzyć niepodległe państwo ukraińskie na terenie Galicji Wschodniej i Chełmszczyźnie. I nic pewnie w tym złego by nie było. Jednak on nie protestował wobec ludności ukraińskiej - nacjonalistów, którzy zarówno podczas I wojny światowej, a zwłaszcza wojny polsko-ukraińskiej w latach 1918-1919 oraz podczas II wojny światowej (w czasie okupacji niemieckiej) nie miał na tyle odwagi, by przeciwstawić się owemu mordowi. Wystarczy poczytać listy abpa Bilczewskiego do abpa Szeptyckirgo (wydane przez J. Wołczańskiego) czy listy następcy metropolity ob. łac. Bolesława Twardowskiego.
Święta osoba, którą chce się kanonizować, musi być autorytetem. Ale nie autorytetem politycznym, ale moralnym, religijnym. Nie należy bowiem mylić wiary i religii z życiem politycznym. Nawet największy patriotyzm pozbawiony wiary i właściwej postawy moralnej (również walka o tę postawę wśród swoich wiernych) nie czyni nikogo świętym. Może jedynie czynić wielkim patriotą. I z pewnością Szeptycki był wielkim patriotą ukraińskim. On był wybitną postacią - to nie podlega wątpliwości - ale za mało charyzmatyczną, by powstrzymać tragiczne wypadki. A może nawet było mu to na rękę?
Zastanówcie się, jak zostałaby odebrana jego beatyfikacja. Podział między Polakami a Ukraińcami: pierwsi przeciwni wyniesieniu metropolity na ołtarze, drudzy - jak najbardziej zadowoleni. Dla obecnych banderwców - byłby z pewnością patronem.
Kiedy ostatnio byłem we Lwowie - w październiku - właśnie odbywały się uroczystości związane z UPA. Uważam, że to jednak jest przesada. Nie można bowiem tej organizacji porównywać do jakieś armii, która wałczyła o niepodległość. Takimi metodami - to ludobójstwo. Ginęli przecież cywilni ludzie, bezbronni. Bardzo często zabijali ich ukraińscy sąsiedzi. A sposób zadawania śmierci - aż przez gardło nie może przejść. Tak się o niepodległość nie walczy. Ideą OUN-UPA była likwidacja zarówno Żydów, Rosjan jak i Polaków. W ogóle nie mówi się o holokauście ukraińskim. To była organizacja na wskroś faszystowska. Z nią niestety częściowo utożsamiamy jest sam metropolita: słusznie czy niesłusznie - trudno powiedzieć. Również sami Ukraińcy, którzy mieli serce i pomagali Polakom, stawali się ofiarami UPA. W Podkamieniu w klasztorze dominikańskim w 1944 r. ukrywało się około 2000 Polaków (większość z Wołynia). W samym klasztorze zginęło ich ponad 300, inni zostali zamordwani w lasach, na polach, lub byli wyłapywani z ukraińskich mieszkań.
Najsmutniejsze w tym jest to, że często to co zdradzało Polaka, była modlitwa. Ale wielu umiało modlitwy po ukraińsku. Wówczas kazano uczynić znak krzyża. Przeważnie Polacy na tym się mylili i to świadczyło o ich narodowości. Trudno wyobrazić, że to właśnie znak krzyża - miał być przyczyną śmierci. Chrześcijanin zabijał chrześcijanina.
Jestem Polakiem i duchownym z zakonu dominikańskiego. Bardzo kocham Ukrainę, uwielbiam tam jeździć, jest ona także przedmiotem moich badań naukowych z dziedziny historii. Jednak to nie zwalnia mnie z mówienia o rzeczach trudnych. Dopiero to pozwala zobaczyć na całość we właściwy sposób. Nie chcę nikogo obwiniać, oskarżać. Oczywiście Ukraińcy mieli swoje racje, by walczyć o niepodległość. Ale pytanie: czy cel uświęca środki. Na pewno nie. Jako historyk, ale zarazem i teolog chcę spojrzeć na to jak najbardziej obiektywnie, ale i bez potępiania jakiejkolwiek osoby. Tego niestety niektórym z tutejszych rozmówców brakuje. Nie potępiam Metropolity Szeptyckiego, ale w takiej sytuacji nie widzę go jako kandydata na ołtarze. To może przynieść więcej szkody niż pożytku. Macie większych świętych, męczenników - warto pomyśleć o ich beatyfikacji i kanonizacji. Pozdrawiam
o. Marek OP

diakon Piotr
Wpis
Re: Metropolita Andrzej Szeptycki - II wojna światowa i Polacy
czw grudzień 25, 2008, 23:14:08
Stek insynuacyj znaczy po prostu: garść pomówień, czyli oskarżeń nie popartych dowodami. Bo żadnych dowodów Pan nie przedstawił.

Carpati
Wpis
Diakonowi Piotrowi,idącemu w zaparte
śro listopad 26, 2008, 08:38:35
Diakon Piotr swoim nieuzasadnionym uporem idzie w zaparte i będzie bronił swojej tezy nawet gdyby zebrane dowody miażdżyły go siłą argumentów.Konkluzja jest taka,że Diakon Piotr jest osobą jednostronną,czarno-białą,głoszącą nieprawdę i hipokryzję,bo co znaczy takie stwierdzenie,które napisał:"Stek insynuacji i nic więcej"...

diakon Piotr
Wpis
Krótko
wto listopad 18, 2008, 08:02:43
Ad "Carpati": Stek insynuacyj i nic więcej. Ad "paweł": Wypowiedź świadczy o kompletnej ignorancji w przedmiocie Metropolity Andrzeja. Powtarzanie cudzych kłamstw nie zastąpi rzetelnych studiów opartych na źródłach. Można je zacząć od zagadnienia: jak postrzegali kościelno-narodowe wybory i działalność Sługi Bożego Andrzeja i bł. Klemensa inni Szeptyccy, uważający się za Polaków. Są (opublikowane, a jakże) świadectwa na ten temat.

paweł
Wpis
Zdrajca
nie listopad 16, 2008, 09:47:03
Udawał że nie zna polskiego ,pisał Polska z małej litery, gardził Polakami. zabronił publikacji listów pasterskich po polsku...nawoływał do nienawiści między dwoma bratnimi narodami. Podsycał wątek narodowy zamiast skupić się na działalności ekoumenicznej.
Udawał przez całe dwudziestolecie, że nie widzi owoców swej nacjonalistycznej propagandy.
Umierał jednak ze słowami opamietania "pamiętajcie żebyśmy zostali przy Polsce.."

Carpati
Wpis
Diakon Piotr nie dostrzega istoty problemu.
sob listopad 15, 2008, 17:07:08
Diakon Piotr,piszący tutaj nie dostrzega istoty problemu ormiańsko-polskiego duchownego dwojga nazwisk: Isakowicz-Zaleski.Takie stawianie sprawy,jak robi to Diakon Piotr ma na celu jedno: usypiać CZytelników, udawać,że nic się nie dzieje,zakłamywać rzeczywistość To nie jest ani właściwa droga ani z punktu widzenia interesu narodowego,ani szacunku do swojego Kościoła.Czy Diakon Piotr nie dostrzega moskiewskiego interesu w działaniach Isakowicz-Zaleskiego? Pewny jestem,że dostrzega,ale woli o tym nie mówić,woli tak oświetlać sprawę,aby wychodziły z tego kierunki boczne,nieistotne,błędne w swoich kształtach,byleby potokiem słów zniekształcić właściwy sens aktualnego moskiewskiego ataku aparatu pułkownika KGB Putina.

diakon Piotr
Wpis
pluralis quasi-maiestaticus ;-)
sob listopad 15, 2008, 14:59:15
??? A co w tym dziwnego, że obywatel państwa (RP), zwłaszcza demokratycznego, z zadeklarowaną w Konstytucji suwerennością "Narodu" - mówiąc o polityce władz używa formy "my"? A iluż to ludzi tak mówi, czy to przy okazji wojen, czy rozgrywek piłkarskich itd.? Czasem bywa to mniej śmieszne, czasem bardziej (lata temu sprawdzałem prace pisemne na egzaminach wstępnych i do dziś pamiętam, jak jeden kandydat na studenta pisał "my" w wojnach Mieszka I i Bolesława Chrobrego, w stylu "wygraliśmy pod Cedynią") - ale jest dość powszechne...

Carpati
Wpis
W Telewizji Puls 12 listopada 2008 r.o godz.20.00
śro listopad 12, 2008, 20:27:36
Ks.Isakowicz-Zaleski dzisiaj po godz.20.00 w Telewizji Puls w specjalnym programie "Wydarzenia Dnia"mówi:"My się kłaniamy nacjonalistom ukraińskim,ale zamykamy sobie drogę do tych Ukraińców,którzy uznają UPA za organizację zbrodniczą"...Czyli ks.Isakowicz-Zaleski dzieli i wyobraża sobie,że rządzi,bo dopuszczany jest do specjalnych programów telewizyjnych z wyłącznym jego udziałem. Ks.Isakowicz-Zaleski konkluduje:"Dzisiaj mamy do czynienia z polsko-ukraińskim węzłem gordyjskim,ale nie z przyjaźnią"...

diakon Piotr
Wpis
nie tędy droga!
nie listopad 09, 2008, 19:28:53
Odpowiadanie pomówieniem na pomówienie nie wydaje mi się rozsądnym wyjście: może pozwala sobie ulżyć, ale nic dobrego na dłuższą metę z tego nie wyniknie. A już na pewno nie jest to podejściem chrześcijańskie...

Teof
Wpis
Uwaga!Isakowicz-Zaleski to targowiczanin!
nie listopad 09, 2008, 14:07:10
Służący Rosji ksiądz rzymskokatolicki ormiańskiej narodowości Isakowicz-Zaleski jest trgowiczanem klasycznego rodzaju.Po owocach go poznaliśmy i po owocach w dalszym ciągu daje się rozpoznawać.Działalność Isakowicz-Zaleskiego przyzywa na myśl rok 1794,w którym zaprzedanych Rosji dwóch biskupów rzymskokatolickich po prostu Polacy powiesili w Warszawie w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej.Za płatną służbę Kremlowi powieszono wówczas biskupa wileńskiego księcia Ignacego Jakuba Massalskiego i biskupa inflanckiego Józefa Kazimierza Kossakowskiego,pośród innych polskich zdrajców,kupionych przez Rosję.Ksiądz Isakowicz-Zaleski,podąża śladami obu wymienionych,straconych w Warszawie rzymskokatolickich biskupów...Uwaga,uwaga!!!Isakowicz-Zaleski to targowiczanin,wróg Ukrainy i Polski jednocześnie,wróg Kościoła Greckokatolickiego i Kościoła Rzymskokatolickiego za jednym zamachem...Po owocach został rozpoznany.
Pokaż wpisy 1 do 10 z 12 | Następne | Ostatnie
  • Spodoby, Hospody...

  • Wełyke Sławosłow'ja

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?