Strona główna » Aktualności » Jezus czyni dobro w Szabat

Jezus czyni dobro w Szabat

 Jezus w trakcie swej publicznej działalności nie zważał na kłopoty, jakie może na siebie ściągnąć przez swoje postępowanie. Jednym z takich, ryzykownych zachowań było łamanie zasad dotyczących świętowania szabatu.



Żydzi różnili się zasadniczo od pogan dwoma kwestiami - monoteizmem oraz świętowaniem szabatu. Przed wiekami, gdy byli wolnym narodem zasmucili Boga w obydwóch tych rzeczach, grzesząc poprzez bałwochwalstwo i lekceważenie Dnia Pańskiego (Wj 32,1-35). Prorocy ostrzegali ich przed niebezpiecznymi skutkami takiego postępowania, lecz Izraelici upadali coraz niżej pod ciężarem przewinień. Gdy znaleźli się w niewoli wielu było przekonanych, że jest ona skutkiem obrazy Boga. Gdy Pan uwolnił swój naród spod jarzma Babilończyków, Izraelczycy starali się za wszelką cenę unikać grzechów, które wcześniej przyniosły na nich tak wielkie nieszczęścia. Wydaje się, że w swej gorliwości postąpili zbyt daleko. Sporządzili szczegółową listę czynności, które w szabat są zabronione. Owy zbiór przepisów nazwali Moed - zawierał on kodeks trzydziestu dziewięciu zakazów. Moed wchodził w skład Miszny - księgi zawierającej jedną z podstawowych nauk rabinistycznych, zawierająca prawne normy postępowania ludu Izraelskiego. Wiele zakazów było wręcz śmieszne, np.: „droga szabatowa" - w dzień szabatu Żyd mógł przejść jedynie 2000 łokci, czyli około 1200 metrów; zakaz plucia w szabat, gdyż przez przypadek można by było nawodnić jakąś roślinę; zakaz noszenia chusty do nosa, chyba, że któryś z jej rogów był uprzednio przyszyty do ubrania, wtenczas była ona częścią ubrania; zakaz zapalania świecy. Jeśli chodzi o leczenie, to żydowskie prawo zezwalało na niesienie pomocy medycznej tylko w przypadkach zagrożenia życia. Wolno było w szabat pomagać kobiecie rodzącej. Można było leczyć zakażenie gardła. Jeżeli przewracający mur przywalił człowieka, można było odrzucić tylko tyle gruzu, ile było potrzeba, aby sprawdzić, czy człowiek jeszcze żyje. Jeżeli żył, trzeba było mu pomóc, jeżeli nie żył, ciało należało pozostawić pod gruzem o następnego dnia. Wszelkie zabiegi przy złamaniach kości były w szabat zabronione. Nie wolno było lać zimnej wody na zwichniętą rękę albo nogę. Skaleczony palec wolno było owinąć zwykłym bandażem, ale o posmarowaniu go leczącymi maściami, nie mogło być już mowy. Znaczy to, że dozwolone było zapobiegać pogorszeniu się stanu zdrowia, ale zabraniane było rozpoczęcie leczenia. Przywódcy religijni narodu wybranego obsesyjnie trzymali się tych wymyślonych przez nich przepisów. Rabini zamienili szabatowy dar Boży w ciężar, jaki trudno było znieść. Z Ewangelii wynika, że nie spodobało się to Chrystusowi, który odciął się od nich, dążąc do przywrócenia świętu pierwotnej funkcji, według zamysłu Boga. Dzień Pański miał być dniem nabożeństwa, odprężenia, radości (Iz 58,13) i odnowy, dniem działania dla dobra i szczęścia bliźnich.
Jezus z pewnością wiedział, że wśród zakazów zawartych w Misznie znajduje się także zakaz uzdrawiania. Chrystus w Ewangelii nie podporządkował się temu przepisowi aż cztery razy. Wydaje się, że Jezus celowo łamie tę regułę by wywołać dyskusje nad rzeczywistą istotą świętowania.

Uzdrowienie chromego nad sadzawką (J 5,1-18)

Święty Jan w swej księdze wspomina tylko o jednym uzdrowieniu w szabat. Miało ono miejsce w Jerozolimie przy sadzawce nazywanej Betesda blisko jednej z bram miejskim „mającej pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych, sparaliżowanych, którzy czekali na poruszenie się wody. Anioł bowiem zstępował w stosownym czasie i poruszał wodę. A kto pierwszy wszedł po poruszeniu się wody, doznawał uzdrowienia niezależnie od tego, na jaką cierpiał chorobę" (w. 3-4). Uwagę Pana zwrócił cierpiący już od trzydziestu ośmiu lat na swoją chorobę. Jezus wiedział, że ów człowiek bardzo długo oczekuje na uzdrowienie, pyta więc go: „Czy chcesz wyzdrowieć?" (w. 6). Wydaje się, że to oczywiste, że ów człowiek pragnie być uzdrowiony, lecz Jezus bez pozwolenia nigdy niczego nie czyni, liczy się z naszą wolną wolą. Mamy prawo odrzucić Jego pomoc. „Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną" (w. 7). Chrystus postanowił uzdrowić człowieka, nie potrzebuje do tego żadnej świętej sadzawki. Musiał widzieć, iż chory miał ze sobą nosze. W szabat Żydom nie wolno było przenosić ani swego łoża ani noszy, mimo to Chrystus rzecze: „Wstań, weź swoje nosze i chodź!" (w. 8). Nie dość, że sam Jezus złamał prawo Miszny uzdrawiając, to jeszcze nakazał choremu uczynić to samo. Ów człowiek wnet wyzdrowiał i posłuchał Mistrza biorąc nosze. Nie spodobało się do faryzeuszom. Natychmiast spostrzegli byłego chorego, który łamie przepis. Nie interesuje ich to, że ten człowiek wreszcie, po 38 latach cierpienia odzyskał zdrowie. „Dziś jest szabat, nie wolno ci dźwigać twoich noszy" (w. 10). Chory broni się, tłumaczy: „Ten, który mnie uzdrowił, rzekł do mnie: Weź swoje nosze i chodź" (w. 11). Uczeni w piśmie nie skojarzyli tego cudu z Jezusem, dalej pytają się, kto tak powiedział, niestety chory nie umiał wskazać osoby Mesjasza. Zaskakuje postawa Jezusa. Chrystus miał prawo już nic nie czynić w tej kwestii. Zrobił już dużo dobrego, uzdrowił człowieka, Jemu jednak w tym znaku nie chodziło tylko i wyłącznie o uzdrowienie. Chciał wskazać nam właściwe znaczenie świętowania Dnia Pańskiego. Będąc w świątyni specjalnie znajduje owego chorego, którego uzdrowił mówiąc: „Oto wyzdrowiałeś. Nie grzesz już więcej, aby ci się coś gorszego nie przydarzyło. Człowiek ów odszedł i oznajmij Żydom, że to Jezus go uzdrowił" (w. 14-15). Wtenczas faryzeusze już wiedzieli, komu przypisać winę łamania szabatowego prawa. „Dlatego Żydzi tym bardziej usiłowali Go zabić, bo (...) nie zachowywał szabatu" (w. 18).

Uzdrowienie człowieka z uschłą ręką (Mk 3,1-6)

Inni ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz opisują zgodnie w swoich księgach inny cud, który także miał miejsce podczas szabatu. Chrystus będąc w synagodze spostrzegł człowieka, „który miał uschniętą rękę" (w. 1). Kalectwo to prawdopodobnie pozostało po jakieś chorobie. Apokryficzna Ewangelia według Hebrajczyków, z której do dzisiaj zachowało się tylko kilka fragmentów określa tego człowieka jako kamieniarza. Informuje ona, że szukał Jezusa w nadziei uzyskania pomocy, ponieważ ręce dostarczały mu środków do życia, a żebrać się wstydził. Faryzeusze od razu zorientowali się w sytuacji „śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć" (w. 2). Znowu spotykamy się z sytuacją, że nie zależy im na dobru chorego człowieka. Jezus zadał faryzeuszom bardzo trafne pytania (w. 4): „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego?" Pozostawił ich w kłopotliwej sytuacji. Musieli przyznać, że wolno czynić dobro, a On właśnie chciał uczynić coś dobrego. Musieli też przyznać, że nie wolno czynić źle - a przecież pozostawienie człowieka w nieszczęściu wtedy, kiedy można mu pomóc na pewno jest złem. „Życie uratować czy zabić?" Tym pytaniem Jezus jeszcze dokładniej określa sytuację. On sam podejmuje kroki, żeby uratować życie tego nieszczęśnika, faryzeusze zastanawiają się nad tym, jakby tu oskarżyć i zabić Chrystusa. W każdym przypadku myśl o pomocy człowiekowi jest lepsza od planowania śmierci. „Lecz oni milczeli". Dlaczego wrogowie Jezusa nie odpowiedzieli na Jego pytania? Czy nie powinni byli znać odpowiedź? Jak ich milczenie świadczy o prawdziwych intencjach? Z pewnością znali odpowiedzi na te pytania. Owe milczenie odzwierciedliło tylko prawdziwe intencje uczonych których piśmie, dla których nie liczyło się dobro ludu, lecz ich własne dobro. Mesjasz zagrażał pojętemu przez nich ładowi społecznemu. „Jeżeli Go tak pozostawimy to wszyscy uwierzą w Niego, a przyjdą Rzymianie i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród" (J 11,48). Syn Boży nie zważał na konsekwencje swego czynu, uzdrowił chorego „a faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić" (Mk 3,6). To, że faryzeuszowi knuli spisek ze zwolennikami Heroda dowodzi, jak daleko byli gotowi się posunąć. Żaden Izraelita w normalnych warunkach nie miał nic wspólnego z poganinem. Tacy ludzie byli nieczyści, nie wolno nawet było wchodzić do ich domostw. Serca faryzeuszy przepełniła nienawiść do tego stopnia, że byli gotowi zawrzeć przymierze z Herodiadami.

Uzdrowienie kobiety (Łk 13,10-17) i uzdrowienie cierpiącego na puchlinę wodną (Łk 14,1-6)

Święty Łukasz opisuje w swojej ewangelii jeszcze dwa inne uzdrowienia w szabat. Jedno miało miejsce w synagodze na kobiecie cierpiącej na niemoc, natomiast drugie na cierpiącym na puchlinę wodną w domu jednego z przywódców faryzeuszów. Na argument: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się, a nie w dzień szabatu!" (Łk 13,14) Jezus odpowiada: „Obłudnicy, czyż każdy z was nie odwiązuje w szabat wołu lub osła do żłobu i nie prowadzi, by go napoić? A owej córki Abrahama, którą szatan osiemnaście lat trzymał na uwięzi, czy nie należało uwolnić od tych więzów w dzień szabatu?" (Łk 13,15-16). Karmienie zwierząt było także zabronione przez prawo. Chrystus ukazuje hipokryzje Żydów. Z jednej strony sami notorycznie łamią prawo szabatowe, z drugiej oskarżają o to Jezusa. Zauważmy, że Jezus nie gani ich z powodu łamania przepisu, lecz obłudy. W domu faryzeusza także zjawia się chory, oczekujący na uzdrowienie, nim jednak dokonuje się cud, Chrystus zadaje kolejne pytanie, lecz nie uzyskuje na nie odpowiedzi: „Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?" (Łk 14,3). Uzdrawia chorego i znów pyta: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?" (Łk 14,5). Mesjasz znów ukazuje bezsens Miszny. Najpierw liczy się człowiek, potem dopiero prawa ustanowione przez ludzi.

Zrywanie kłosów (Mk 2,23-28)

Wszyscy synoptycy, Marek, Mateusz i Łukasz opisują jeszcze pewną historię, w której znów Jezus staje w poprzek regułom i przepisom rabinów. Kiedy otoczony swoimi uczniami, szedł któregoś szabatu poprzez pola zbóż a apostołowie poczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. Gdyby nie byłby to Dzień Pański prawo przyzwoliłoby na takie postępowanie: „Gdy wejdziesz między zboże bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy (...)" (Pwt 23,26). Faryzeusze natychmiast wystąpili z atakiem, oskarżając uczniów Jezusa o nieprzestrzeganie szabatowego prawa. Spodziewali się, że Chrystus zgani swych uczniów i sam przyzna się do błędu, lecz On odpowiada im ich własnym językiem. Powołuje się na historię opisaną w 1 Sm 21,1-7. Czytamy tam, jak to Dawid uciekając przed Saulem przyszedł do świątyni w Nob i poprosił o 5 chlebów dla siebie i swoich kompanów. Arcykapłan Achimelek nie posiadał innego pożywienia jak tylko chleby pokładne. O tych chlebach dowiadujemy się więcej z innych miejsc Pisma Świętego. Było ich dwanaście. Kładziono je na stole akacjowym pokrytym szczerym złotem (Wj 25,23-30), który był ustawiony poza zasłoną miejsca najświętszego. Chleby były rodzajem ofiary złożonej Bogu. Zmieniano je raz w tygodniu. Stare chleby stawały się wyłączną własnością kapłana i nikt inny nie mógł ich poza nim spożywać (Kpł 24,9). Mimo to, kiedy nastała taka życiowa potrzeba, kapłan upewniwszy się, że osoby głodne są czystego serca (1 Sm 21,5-6) dał im święty pokarm. Faryzeusze nie potępiają ani Dawida, ani Achimeleka, mimo, że z prawnego punktu widzenia wina jego była większa, niż uczniów. Chrystus chce ukazać ich brak obiektywizmu. Syn Boży zauważa: „To Szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu" (Mk 2,27). To jest całkiem oczywiste. Człowiek został stworzony zanim powstało skomplikowane prawo szabatu.

Podsumowanie

W religii reguły i przepisy nie są najważniejsze. Święcenie Dnia Pańskiego jest rzeczą ważną, ale Bóg wymaga od nas czegoś więcej niż tylko obchodzenia - w przypadku chrześcijan - niedzieli. Gdyby można było być prawdziwym chrześcijaninem tylko przez wystrzeganie się w niedziele pracy, chodzenie tego dnia do kościoła, odmawianie modlitw i czytanie Biblii, trzeba by wtedy powiedzieć, że łatwo jest być wierzącym. Kiedy ludzie zaniedbują miłość, przebaczenie, służbę miłosierdzia, tego co jest istotą Chrystusowej nauki, a jednocześnie są bardzo gorliwi w przestrzeganiu reguł, przepisów i zakazów, ich sumienie jest na drodze do upadku. Pierwszym obowiązkiem każdego człowieka jest niesienie pomocy potrzebującym. Jeżeli wykonywanie praktyk religijnych powstrzymuje kogoś od niesienia pomocy potrzebującym, to jego religia w ogóle nie jest religią. Ludzie znaczą dużo więcej niż systemy czy rytuały. Najlepszym sposobem wielbienia Boga jest pomaganie ludziom. Rzeczy święte są tylko wtedy naprawdę święte, gdy służą potrzebującym. Chleby pokładne nigdy nie były tak święte, jak wtedy kiedy podano je człowiekowi przymierającemu głodem. Szabat nie mógł być bardziej świętszy jak wtedy, kiedy wykorzystano go do niesienia pomocy chorym. Najwyższym arbitrem w takich sprawach nie jest prawo, lecz miłość. Dla faryzeuszów religia była rytuałem. Polegała na przestrzeganiu pewnych reguł i przepisów. Dla Jezusa religia była służbą polegającą na miłowaniu Boga i człowieka. Czym jest rytuał w porównaniu z prawdziwą miłością? My, jako ludzie, mamy skłonność do ukrywają naszych prawdziwych intencji pod pozorem pobożności, a najbardziej przeraża to, że potrafimy w ten sposób oszukiwać nie tylko innych, ale także i siebie a nawet próbujemy okłamać Boga, lecz Jego nie zdołamy omamić. Musimy uważać, aby nasze życie religijne było czyste i nie podobne do faryzejskiego.

Źródło: kosciol.pl



Rss Facebook Twitter Digg Wykop
  Odsłon: 756

  • Spodoby, Hospody...

  • Wełyke Sławosłow'ja

  • Łytijni stychyry Uspeniju

  • Usnuła Maty Boża usnuła


Co najbardziej irytuje Cię w UKGK?